W środę w ministerstwie rolnictwa odbyło się kolejne posiedzenie Grupy Zadaniowej ds. łagodzenia skutków związanych z wystąpieniem przypadków afrykańskiego pomoru świń.

Jak informuje resort rolnictwa, podczas spotkania omówiono aktualny stan rozprzestrzeniania się tej choroby. Spotkanie prowadził minister Krzysztof Jurgiel, który przypomniał, że od 15 lipca obowiązuje nowy program bioasekuracji.

Czytaj również: Czy ASF może przenosić się w zbożu?

Podkreślił, że zaostrzenie przepisów było koniecznie dla skuteczniejszego zabezpieczenia gospodarstw utrzymujących świnie przed przedostaniem się wirusa. M.in. hodowle będą musiały być ogrodzone, świnie oddzielone od innych zwierząt, systematycznie przeprowadzana dezynfekcja pomieszczeń, a w chlewniach ma obowiązywać ubranie ochronne. Będzie kontynuowany odstrzał dzików.

Główny Lekarz Weterynarii poinformował w środę o stwierdzeniu pięćdziesiątego czwartego ogniska afrykańskiego pomoru świń (ASF) w Polsce, znajduje się ona w województwie lubelskim, gospodarstwo jest położone w obszarze ochronnym zagrożenia.

W tym roku choroba ASF wybuchła od nowa (pierwsze ognisko wykryto w połowie lutego 2014 r.). Jest to już trzydzieste pierwsze ognisko w tym roku, pierwszy taki przypadek stwierdzono pod koniec kwietnia br. Na ogół ogniska choroby dotykały małych hodowli, tym razem w gospodarstwie znajdowały się 32 świnie. Natomiast w największym ognisku było ponad 1,1 tys. tuczników.

Główny lekarz weterynarii Paweł Niemczuk poinformował, że w okresie czerwiec - lipiec br. ogniska ASF wystąpiły także w gospodarstwach na terenie Estonii, Litwy i Łotwy.

W Estonii były to 2 gospodarstwa, a w każdym z nich było ponad 3 tys. świń. Na Litwie wystąpiło 9 ognisk. Ostatnie z nich potwierdzono 12 lipca br. było w nim ponad 23 tys. świń. Na Łotwie potwierdzono wystąpienie 2 ognisk. Ostatnie ognisko potwierdzono 14 lipca br. było w nim ponad 6 tys. świń.

ASF wykryto także w Czechach, na razie chorobę wykryto u dzików, oficjalnie potwierdzono 51 przypadków ASF, wszystkie stwierdzono w regionie Zlin, ok. 90 km od granicy z Polską. Na razie nie wiadomo w jaki sposób ta choroba zawędrowała do Czech.