W systemie żywienia na mokro włączamy różne produkty uboczne przemysłu spożywczego, które czasami są mocno solone przez producentów. Później, często okazuje się, że przy układaniu mieszanek dla świń żywionych w ten sposób pojawia się problem z nadmiarem sodu w dawce.

Czasami możemy kupić produkt, który ma większą zawartość sodu niż normalnie (w produkcie do 0,7 proc. w s.m., natomiast w paszy do 0,35 proc. w kg w przeliczeniu na s.m.). Jeżeli bierzemy tutaj pod uwagę serwatkę, to zdarza się to gdy w mleczarni zostanie ona przez przypadek zanieczyszczona np. solanką.

Chlor i sód wchodzą w skład soli (NaCl), przy jej nadmiarze, a przy braku wody może dojść do zatrucia zwierząt. Objawami nadmiaru sodu w paszy są zwiększona pobudliwość zwierząt, większe zużycie wody i biegunka. Dlatego przy nadmiarze sodu w paszy, szybko to zauważymy po nadmiernym zużyciu wody przez zwierzęta.

- Zdarza się, że producenci montują dodatkowe liczniki wody w komorach tuczarni, co pozwala na bieżącą kontrolę zużycia wody w chlewni. Jeżeli jej zużycie drastycznie się zwiększa np. 2 razy więcej niż zazwyczaj w danym okresie (w ciągu dnia), to jest to sygnał alarmowy, aby wycofać dany komponent z mieszanki. Zawartość sodu, która stanowi zagrożenie życia dla świń to 0,6 proc. w kg 88 proc. s.m. paszy - wyjaśnia Maciej Bendlewski.

Sód i chlor uczestniczą w regulacji ciśnienia osmotycznego płynów ustrojowych. Sód odgrywa rolę w przekazywaniu impulsów nerwowych i absorpcji składników pokarmowych z układu jelitowego. Jest łatwo wchłaniany z przewodu pokarmowego, natomiast nadmiar sodu wydalany jest z moczem w formie chlorku sodu.

Z drugiej strony niedobór sodu wpływa na zmniejszenie wykorzystania białka i energii z paszy, co wpływa na obniżenie tempa wzrostu zwierząt. Niski poziom sodu może być przyczyną nadmiernej agresywności świń prowadzącej do kanibalizmu. Źródłem sodu w mieszankach najczęściej jest sól kuchenna.

To potwierdza, że warto pamiętać o tym że mieszanki uzupełniające dla żywienia na mokro są specyficzne. 

- Ich przygotowanie jest inne niż w przypadku paszy suchej i indywidualnie dopasowane dla danego gospodarstwa i bazy komponentów paszowych. Warto też trzymać rękę na pulsie i kontrolować jakość i wartość odżywczą poszczególnych komponentów. Zazwyczaj dwa razy do roku u naszych klientów bezpłatnie wykonujemy szczegółowe analizy paszy oraz surowców. Bezwzględnie dokonujemy tego również po zmianie dostawcy - tłumaczy specjalista De Heus.

Podobał się artykuł? Podziel się!