Jak największa liczba urodzonych i odsadzonych prosiąt to główny cel chlewni prowadzonych w cyklu zamkniętym. Każdy wie, że trzeba unikać niepotrzebnych strat wynikających z przygnieceń młodych przez lochy. Sami częściowo możemy je ograniczyć, musimy tylko wiedzieć, gdzie szukać przyczyn.  

Modelujmy mioty

Od samego początku, czyli przyjścia na świat młodych, dużo zależy od ich wagi urodzeniowej. W rozmowach z rolnikami można zauważyć, że większość producentów preferuje duże, silne prosięta. Optymalna waga urodzeniowa osesków waha się od 1,3 do 1,5 kg. Dlatego zawsze zwracajmy uwagę na to jak wygląda nowy miot. Wiadomo, że najmniejsze prosięta są najbardziej narażone na przygniecenia. Jeżeli w grupie znajdują się zróżnicowane prosięta, to wtedy możemy być pewni, że nie dostaną się one podczas karmienia do najlepszych sutków, lub jeśli miot jest liczny, nie dostaną się wcale do sutków. Najsłabsze sztuki będą głodne i gdy locha skończy karmić, one nadal będą szukały pokarmu. Takie prosięta zaczynają się kręcić po kojcu, często próbują podpić mleko, gdy locha stoi. Maciora staje się bardziej nerwowa częściej się kładzie i wstaje co zwiększa szanse na przygniecenie młodych. Aby uspokoić sytuację w kojcu i stworzyć wszystkim młodym równe szanse na dostęp do pokarmu matki powinniśmy przeprowadzić modelowanie miotów. Bezpiecznym momentem  na przegrupowanie prosiąt będzie doba po porodzie. Załóżmy, że na porodówce w jednym cyklu, w zbliżonym momencie prosi się dziesięć loch. Po pierwszej dobie, gdy wszystkie prosięta zdążą już się napić siary, przystępujemy do ich przegrupowania. Od wszystkich loch wybierzmy po 1-2 najsłabszych prosiąt.  Stworzy nam się grupa najsłabszych prosiąt z danego cyklu. Przełóżmy je do lochy, która też w tym samym cyklu rodziła młode (jej miot zostanie rozmieszczony pośród pozostałych dziewięciu matek, dlatego będzie gotowa na przyjęcie całej grupy).