Po ponad dwóch latach dramatycznie niskich cen świń, ostatnie miesiące przyniosły wydawałoby się znaczną poprawę sytuacji producentów świń. Niestety nie wszystkich. Zdaniem Wojciecha Loose, rolnika z województwa śląskiego, opłacalność tuczu w cyklu otwartym znajduje się obecnie na bardzo niskim poziomie.

- Na dzień dzisiejszy relacja pomiędzy cenami warchlaka a cenami oferowanymi za tuczniki znajduje się na fatalnym poziomie. Obecne ceny importowanych warchlaków wynoszą około 360 – 380 zł/szt. Sprzedając tucznika w cenie 500 zł zostaje nam zatem niewiele ponad 100 złotych na wyżywienie zwierzęcia, pokrycie kosztu opieki weterynaryjnej, energii i inych wydatków. Gdzie w tej sytuacji jest miejsce na nasz zysk? Rolnicy produkujący w cyklu zamkniętym są zapewne w lepszej sytuacji, położenie rolników wyspecjalizowanych w tuczu nie jest obecnie łatwe– mówi rolnik.

Jak mówi nasz rozmówca, obecnie nie rozważa ograniczenia skali produkcji, liczy że w najbliższych miesiącach ceny świń wzrosną. Można jednak spotkać rolników, którzy postanowili przeczekać trudne czasy i chwilowo wstrzymują się z obsadzeniem tuczarni.

W swojej działalności, Wojciech Loose korzysta z warchlaków pochodzących z importu. Głównie z Danii. Jak mówi, zakup zwierząt z zagranicy jest uzasadniony:

- Nie widzę przeszkód, aby kupować do tuczu polskie warchlaki, problem jednak w tym, że w kraju niemal niemożliwe jest nabycie partii o wystarczającej wielkości. Tylko import daje możliwość jednorazowego obsadzenia tuczarni. Jednocześnie duńskie warchlaki nie są znacząco droższe od polskich. W kraju bardzo brakuje dużych ferm wyspecjalizowanych w towarowej produkcji warchlaków. To umożliwiłoby rolnikom wyspecjalizowanym w tuczu zakup dużych partii zwierząt pochodzących z Polski. Niestety robi się wszystko, aby uniemożliwić powstawanie takich ferm: wysoki koszt inwestycji a przede wszystkim trudności administracyjne sprawiają, że jeszcze długo nie będziemy mieć takich ferm - mówi rolnik.

Nasz rozmówca już od dłuższego czasu planuje „domknięcie cyklu”, czyli rozbudowę gospodarstwa celem chowu stada podstawowego. Niestety bariery administracyjne są bardzo trudne do przejścia.