Andrzej Tułaza przyciąga jak magnes do siebie ludzi, organizuje ich i jednoczy w osiąganiu wspólnego celu jakim jest poprawa opłacalności produkcji polowej i zwierzęcej. W Wielkopolsce od 2004 roku udało mu się zrzeszyć i zorganizować osiem grup producentów rolnych w tym: pięć grup producentów trzody chlewnej, dwie zbożowe i jedną grupę zajmującą się produkcją bydła.
Grupy były związane z ZM Salus od 2007 roku, handel i współpraca pomiędzy obiema stronami zawsze układały się pomyślnie.

 – W 2010 roku po raz pierwszy doszły do nas informacje, że zakład popadł w długi. Okazało się, że powodem były opcje walutowe, które pociągnęły przedsiębiorstwo na dno, gdy złoty zaczął szybko tracić na wartości. Szansą na zażegnanie kryzysu miał być inwestor z Niemiec, który chciał przejąć i ratować ZM Salus. Jednak tak samo jak szybko się pojawił, tak samo szybko zniknął. Po rozmowie z ówczesnym prezesem zakładu pojawił się nowy pomysł, aby nowym inwestorem stały się grupy producentów rolnych. W dość krótkim czasie udało mi się zorganizować 25 grup z Wielkopolski i 2 grupy z Kujaw – mówi Tułaza.

Jednak nie obyło się bez problemów. Grupy producentów rolnych miały prawo do przeznaczania swoich środków na rozwój i nowe inwestycje, jednak nie mogły inwestować w już istniejący kapitał, jakim w tym przypadku były ZM Salus.
 
- Tutaj z pomocą przyszedł nam poseł PSL Stanisław Kalemba, który pomógł nam przeforsować i uchwalić projekt rozporządzenia, które umożliwiało grupom inwestowanie w już istniejący kapitał. Nowe prawo weszło w życie w październiku 2010 roku. Dzięki temu udało nam się uzyskać kredyt na ten projekt. Naszymi poręczycielami były ARiMR i Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego – tłumaczy Tułaza.

Niecały rok później 16 września 2011 r. pierwsze grupy otrzymały kredyt na swoje konta.

- Już pod koniec tego samego miesiąca wpłaciliśmy na konto ZM Salus 16 mln zł. Tym samym spłaciliśmy część wierzycieli i przejęliśmy 75 proc. udziałów firmy – dodaje obecny prezes ZM Salus Andrzej Tułaza.

Od tego momentu rozpoczęła się gruntowna restrukturyzacja firmy. Zaczęło się od ograniczania kosztów produkcji, a skończyło się na zmianie zarządu i dyrekcji firmy.
 
- Mimo wielu oszczędności i zaciągnięcia kredytu nie udało nam się jeszcze spłacić wszystkich długów. Do pełnego sukcesu brakuje nam jeszcze 5 mln złotych. Jesteśmy na etapie podpisywania porozumień z wierzycielami, którzy czekają na swoje pieniądze. Wiele osób wykazało chęć współpracy i przystało na nasze warunki spłaty długów, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni – podkreśla Tułaza.

- Zdajemy sobie sprawę, że teraz patrzy na nas cała Polska bo po raz pierwszy zakład mięsny jest tak naprawdę w rękach rolników. Dlatego mimo ciągłej pracy nad spłatą długów ciągle myślimy o rozwoju współpracujących grup producenckich i ZM Salus – mówi Andrzej Tułaza.

Od kilku lat z dużym sukcesem jest realizowany program „Tworzenie warunków do uprawy kukurydzy” przez osiem grup producentów rolnych z Wielkopolski, których prezesem jest właśnie  Andrzej Tułaza.

- Na ziemi jarocińskiej nie było wcześniej warunków do uprawy kukurydzy, więc postanowiliśmy je sami stworzyć. W tym celu zagospodarowaliśmy środki, jakie pochodziły z Unii Europejskiej. Od 2005 roku udało nam się stworzyć park maszynowy do uprawy kukurydzy, wybudowaliśmy również suszarnię i postawiliśmy zbiorniki, w sumie na 2 tys. ton kukurydzy - mówi Andrzej Tułaza.

- W pierwszym roku realizacji programu zebraliśmy 400 t kukurydzy. Jednak 2011 r. przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Zamknęliśmy go z wynikiem 6 tys. t kukurydzy.  Tegoroczny wynik pokazuje, że to się opłaca i mogę powiedzieć, że nadal będziemy prowadzić i rozwijać ten projekt, a we wszystkim biorą udział rolnicy zrzeszeni właśnie w tych ośmiu grupach – podkreśla Andrzej Tułaza.

Oprócz poprawy warunków polowych na terenach, gdzie funkcjonują grupy, Andrzej Tułaza stara się ciągle stawiać na rozwój wspólnej firmy.  

Nasze najbliższe plany dotyczą zwiększenia eksportu na rynki Azji. Widzimy w tym dużą szansę dla naszego mięsa wieprzowego. Jesteśmy teraz na etapie rozmów z władzami i służbami weterynaryjnymi Korei Południowej. Możliwość eksportu na tamten rynek pozwoliłaby nam na zwiększenie produkcji trzody chlewnej przez lokalnych producentów i jednocześnie sprzedaż wyprodukowanego mięsa po dobrej cenie – tłumaczy Andrzej Tułaza.

- Kolejnym, moim osobistym celem, który usprawniłby funkcjonowanie grup jest uruchomienie faktoringu, czyli kredytu skupowego za tucznika. Nie mając tej pomocy, zakład płaci obecnie rolnikom za zwierzęta dopiero po 34 dniach od sprzedaży. Jest to problem, który jak najszybciej musimy rozwiązać i płacić rolnikom wcześniej - chociaż po 14 dniach od sprzedaży. Dzięki temu umożliwiło by im to utrzymanie płynności finansowej i ułatwiło planowanie dalszej produkcji np.: zakupu paszy, zwierząt czy też nawozów – tłumaczy Andrzej Tułaza.

Na przykładzie grup z Wielkopolski można powiedzieć, że przeciętni rolnicy zrzeszeni w grupie mogą więcej. Grupy producentów rolnych to szansa dla małych i średnich gospodarstw, które z jednej strony nie planują lub nie mają szans na zwiększenie swojej produkcji, a z drugiej strony ciągle rosnące koszty produkcji utrudniają im funkcjonowanie w sektorze rolnym.

Podobał się artykuł? Podziel się!