PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Ferma na obrzeżach metropolii

Ferma na obrzeżach metropolii Fot. B. Wojtaszczyk

Autor: Bartosz Wojtaszczyk

Dodano: 01-05-2016 06:53

Tagi:

Tym razem z wizytą wybraliśmy się do gospodarstwa Przemysława Firgana. Co ciekawe, funkcjonuje ono w granicach administracyjnych trzeciej co do liczby ludności metropolii w kraju.



Łódź od dziesięcioleci kojarzona jest głównie z przemysłem. Zwłaszcza tekstylnym. Wprawdzie wielkie kombinaty włókiennicze zatrudniające w czasach PRL-u dziesiątki tysięcy osób nie przetrwały transformacji ustrojowej i dawno zniknęły już z mapy miasta, ich miejsce zajęło jednak wiele mniejszych firm produkcyjnych z różnych branż. Mało kto kojarzy miasto Łódź z rolnictwem. Tymczasem w granicach administracyjnych tej trzeciej co do liczby ludności metropolii w kraju funkcjonuje kilka sporych gospodarstw prowadzących zarówno produkcję roślinną, jak i zwierzęcą. Przykładem jest Przemysław Firgan, gospodarujący na około 100 ha gruntów ornych. Podstawową gałęzią produkcji w gospodarstwie jest produkcja prosiąt. Stado loch liczy obecnie 120 sztuk, a do tego część wyprodukowanych prosiąt przeznaczona jest na tucz w gospodarstwie. - Wszystko zależy od koniunktury na rynku: ceny prosiąt i możliwości zbytu. Nastawienie się wyłącznie na produkcję prosiąt jest bardzo ryzykowne. Mając tuczarnie, w razie problemów ze sprzedażą zwierząt po prostu wstawiam warchlaki na tucz - tłumaczy rolnik.

Poza produkcją zwierzęcą Przemysław Firgan uprawia również rzepak i zboża nasienne. Znaczne ilości zbóż paszowych kupuje od okolicznych rolników. - Niektórych dziwi fakt, że sprzedaję ziarno zbóż do firmy nasiennej, a później skupuję zboże na paszę. Jednak za zboża nasienne otrzymuję znacznie większe pieniądze. To się zwyczajnie o płaca - tłumaczy.

W ZGODZIE Z SĄSIADAMI

Znając lokalizację gospodarstwa, pierwszą rzeczą, która nasuwa się na myśl, jest pytanie, czy rolnik nie ma problemów z lokalną społecznością. Bliskość miasta i coraz większe zagęszczenie domów jednorodzinnych sprawiają, że niezadowolenie okolicznych mieszkańców z sąsiedztwa sporego gospodarstwa nie byłoby niczym zadziwiającym. Na szczęście rolnik do tej pory nie miał żadnych zatargów z sąsiadami: - Nasza rodzina sprowadziła się tutaj na początku lat osiemdziesiątych. Większości z obecnych dziś zabudowań jeszcze wówczas nie było. Początkowo była to typowo rolnicza okolica. Wraz z upływem czasu coraz więcej gospodarstw upadało, a w ich miejsce pojawiała się zabudowa podmiejska. Myślę, że ludzie decydując się na zamieszkanie w danej okolicy, zdają sobie po prostu sprawę z sąsiedztwa. Wiele zależy też od podejścia do sąsiadów: jeżeli ja jestem względem nich w porządku, oni

odwdzięczają się tym samym. Ze swojej strony dokładam wszystkiego, aby moja produkcja była jak najmniej uciążliwa dla okolicznych mieszkańców - tłumaczy Przemysław Firgan.

Rzeczywiście: stosowany do wywożenia gnojowicy wóz asenizacyjny pozwala na jej dozowanie bezpośrednio na glebę, co ogranicza jej szkodliwość dla otoczenia. Ważną rolę pełnią również efektywne mikroorganizmy: - EM-y dodajemy obecnie do gnojowicy, jak i do paszy. Jest to wydatek rzędu 10-12 tys. złotych na rok, jednak muszę powiedzieć, że efekt ich działania jest zauważalny. Na pewnym etapie zrezygnowaliśmy ze stosowania tego dodatku, uciążliwość odorów w tym czasie znacząco wzrosła - mówi producent.

Jak mówi rolnik, lokalizacja gospodarstwa ma jednak swoje minusy. Specyfika okolicy i pobliska zabudowa sprawiają, że gdyby chciał znacząco rozwinąć produkcję i wybudować nowy obiekt, otrzymanie pozwolenia na budowę b yłoby niezwykle trudne.

GOSPODARSTWO RODZINNE

Gospodarstwo Przemysława Firgana jest gospodarstwem typowo rodzinnym. Zatrudnia tylko jednego pracownika wykonującego prace polowe, pozostałą część pracy wykonuje sam rolnik wraz z rodzicami i żoną. Jego zdaniem 120-150 loch to granica funkcjonowania gospodarstwa rodzinnego. Przy większej obsadzie zwierząt niezbędne jest już zatrudnienie pracowników.

Rozbudowę i modernizację fermy rozpoczęto w 2003 roku. Wówczas powstała nowoczesna porodówka i odchowalnia. Później zmodernizowano tuczarnię, a w 2010 roku oddano do użytku sektor krycia. Pomieszczenia dla loch i prosiąt wyposażone są w wydajną instalację grzewczą: - Ogrzewanie chlewni to dla nas koszt rzędu 6 tys. złotych na rok, daje on jednak w zamian zarówno komfortowe warunki utrzymania zwierząt, jak i komfort dla nas - tłumaczy rolnik. Nowoczesne pomieszczenia wyposażone są w elektroniczny system kontroli mikroklimatu, który czuwa nad pracą systemu wentylacji. Pomimo to w miesiącach letnich zdarzają się niekiedy problemy ze zbyt wysoką temperaturą. Na szczęście sprawdzone przez wielu rolników polewanie korytarzy wodą i dodatek witaminy C do wody pitnej rozwiązują sprawę.

W swojej produkcji Przemysław Firgan wykorzystuje genetykę POLSUS-u. Loszki PBZ x WBP pochodzą z lokalnej hodowli, do inseminacji wykorzystuje się natomiast nasienie knurów hybrydowych.

Ciekawostką jest system żywienia loch w pierwszych tygodniach ciąży. O ile przed inseminacją rolnik stosuje klasyczny flushing, to po pokryciu następuje okres dość intensywnego żywienia: - Dawniej mówiło się o tym, że pierwsze tygodnie po inseminacji maciory to czas bardzo skąpego, restrykcyjnego żywienia. Obecnie coraz częściej odchodzi się od tej teorii. Ja stosuję w żywieniu macior w pierwszych tygodniach ciąży paszę typu LP, jednak w wyższej dawce niż zalecana. Lochy otrzymują 3-3,5 kg paszy na dobę. Moim zdaniem przekłada się to na lepszą kondycję prosiąt - tłumaczy Przemysław Firgan.

Ważną rolę pełni również stymulacja rui. Odbywa się ona na dwa sposoby: dwa dni po odsadzeniu prosiąt dwukrotnie wykonuje się stymulację knurem, bardzo ważną rolę pełni również światło. W sektorze krycia zamontowane są dodatkowe lampy, których pracą zarządza elektroniczny sterownik. Pozwala to na wydłużenie dnia świetlnego do 18 godzin, co ma szczególne znaczenie zwłaszcza w miesiącach zimowych. Dzięki temu udaje się osiągnąć skuteczność inseminacji rzędu 98 proc., a skuteczność wyproszeń wynosi w gospodarstwie około 89 proc.

Po upływie 28 dni od inseminacji, rolnik przeprowadza badanie USG i po potwierdzeniu ciąży lochy przepędzone są do sektora loch prośnych. Przebywają tam do setnego dnia ciąży. Na tym etapie żywienie macior zostaje nieco ograniczone, lochy pobierają dobowo około 2,5 kg paszy. Na dwa tygodnie przed planowanym porodem maciory wprowadzane są na porodówkę. Dokonywane jest wówczas szczepienie przeciwko kolibakteriozie, a na tydzień przed porodem maciory otrzymują preparat żelazowy: - Dodatkowa dawka żelaza zwiększa poziom hemoglobiny we krwi, przez co jest ona lepiej natleniona. Dzięki temu prosięta rodzą

się silniejsze, spada również liczebność prosiąt martwo urodzonych. Zanim rozpoczęliśmy podawanie żelaza przed porodem, rodziło nam się sporo prosiąt podduszonych w trakcie porodu. Obecnie problem ten jest znacznie ograniczony -mówi Przemysław Firgan.

ŻYWIENIE OD PIERWSZYCH DNI

Na fermie Przemysława Firgana prosięta żywione są już od drugiej doby życia. Otrzymują wtedy w miseczkach specjalny preparat mlekozastępczy o przedłużonym okresie trwałości. Obecność substancji o działaniu bakteriostatycznym sprawia, że zachowuje on świeżość przez 24 godziny od przygotowania. Gwarantuje to wysoki poziom higieny żywienia i ogranicza straty kosztownej paszy. Od chwili narodzin prosięta mają też swobodny dostęp do ciepłej wody. Po 10. dniu życia prosięta zaczynają pobierać prestarter, przygotowany przez firmę paszową. Przemysłowe mieszanki treściwe zwierzęta pobierają do 2. tygodnia po odsadzeniu, które następuje po ukończeniu czwartego tygodnia życia. W późniejszym okresie odchowu, a także w tuczu i żywieniu zwierząt rozpłodowych stosuje się natomiast wyłącznie pasze wyprodukowane w gospodarstwie. W żywieniu warchlaków przygotowane są one na bazie zbóż i koncentratu, a w późniejszych okresach na bazie zbóż, premiksów i komponentów wysokobiałkowych. Oprócz poekstrakcyjnej śruty sojowej w tuczu rolnik stosuje również łubin. W pierwszej fazie wzrostu do ok. 70 kg masy ciała, jego dodatek wynosi 2,5 proc., a w drugim etapie tuczu, do momentu uzyskania ok. 118 kg masy ciała - 7,5 proc. Jeśli chodzi o stosowane w żywieniu zwierząt zboża, dominuje jęczmień, jednak rolnik stosuje również znaczne udziały żyta. Zboże to stanowi około 30 proc. składu pasz dla loch prośnych oraz tuczników w drugiej fazie tuczu: - W zeszłym roku zdecydowałem się na zasiew żyta hybrydowego. Dało ono bardzo zadowalające plony, a przy tym zawiera dość dużo białka. Zastanawiam się nad rezygnacją z uprawy pszenżyta kosztem właśnie żyta hybrydowego - mówi Przemysław Firgan.

Pasze dla starszych zwierząt są również natłuszczane. Mieszanki dla loch prośnych i karmiących zawierają odpowiednio 1 i 3 proc. oleju sojowego, a pasze dla tuczników w pierwszej i drugiej fazie wzrostu 3,2 i 6 proc. tego składnika. Mieszanki dla loch są ponadto wzbogacone dodatkiem chroniącym zwierzęta przed toksycznym oddziaływaniem mikotoksyn. Ważną rolę pełnią w tym również wspomniane wcześniej EM-y dodawane do paszy: - W momencie, kiedy przestałem stosować efektywne mikroorganizmy, zaczęły się pojawiać problemy takie jak obrzęki sromu, nekrozy ogonków czy zaburzeń występowania rui - tłumaczy rolnik.

Dokarmianie prosiąt już w pierwszych dniach życia sprawia, że w gospodarstwie nie występują praktycznie problemy związane z biegunkami prosiąt. Wpływa również na to wspomniane wcześniej szczepienie macior przeciwko kolibakteriozie (stymuluje wytwarzanie przeciwciał, które następnie wraz z siarą pobiorą młode), podawanie prosiętom kokcydiostatyku oraz stosowana w gospodarstwie sucha dezynfekcja. Preparat na bazie chloraminy pozwala na bieżąco redukować populację patogenów w obecności zwierząt. Zresztą jeśli chodzi o higienę, ferma Przemysława Firgana powinna być wzorem do naśladowania. Po każdym cyklu produkcyjnym dokładnie myta i dezynfekowana jest nie tylko podłoga i wyposażenie, ale również ściany, sufity i kanały wentylacyjne. Trzy razy do roku myte i czyszczone są także kanały gnojowe. Tak prowadzona dezynfekcja pozwala na znaczące ograniczenie populacji patogennych drobnoustrojów w otoczeniu.

Na brak problemów zdrowotnych u prosiąt wpływa też mikroklimat porodówek. Centralne ogrzewanie umożliwia utrzymanie wysokiej temperatury nawet w miesiącach zimowych. Dodatkowo gniazda dla prosiąt wyposażone są w maty grzewcze i promienniki podczerwieni. Ponadto w strefach dla prosiąt zamontowano specjalne budki, które ograniczają straty ciepła i przeciwdziałają szkodliwemu ogrzewaniu organizmu lochy.

CZY TO SIĘ OPŁACA?

Jak na krajowe warunki, gospodarstwo może pochwalić się niezłymi wynikami rozrodu i odchowu prosiąt. Liczba prosiąt odsadzonych rocznie od lochy wynosi 24,7. Śmiertelność na porodówkach waha się w granicach 8-10 proc. Najczęściej jest ona efektem niskiej masy urodzeniowej młodych: - Problemem jest to, że uzyskujemy mioty wielkości 15 prosiąt, z czego przeciętnie 3 prosięta rodzą się z masą około 700 g. Takie prosięta są niekiedy zbyt słabe, by pobrać siarę i umierają - mówi Przemysław Firgan.

Koszt wyprodukowania jednego prosięcia w gospodarstwie to około 200 złotych za war

chlaka w masie 28 kg - wszystko powyżej tej kwoty to mój zysk. Uważam, że moja obecna sytuacja nie jest zła. Produkcja przynosi zyski. Mam jednak świadomość, że jest jeszcze wiele do zrobienia. Wynik 25 prosiąt odsadzonych rocznie od lochy nie satysfakcjonuje mnie. Pewną poprawę wyników osiągnęliśmy już poprzez zmiany żywieniowe, wciąż rozważam jednak również zmianę genetyki, która umożliwiłaby mi poprawę wyników rozrodu - tłumaczy rolnik. Producent rozważa także zwiększenie poziomu brakowania loch. Obecnie wynosi ono 32 proc., jego zwiększenie może odbić się pozytywnie na ilości prosiąt odsadzonych od maciory.

Zdaniem producenta, w produkcji prosiąt bardzo ważne jest grono stałych, najlepiej lokalnych odbiorców: - Ideałem jest mieć kilku stałych klientów, którzy regularnie odbierają określoną partię prosiąt. Przez kilka lat miałem takich odbiorców, niestety przegrałem konkurencję z Duńczykami. Oni mogli zapewnić dowolną partię zwierząt w dowolnym czasie - tłumaczy rolnik.

Podobnie jak w przypadku gospodarstwa Marka Kosowicza, o którym pisaliśmy przed miesiącem, również Przemysław Firgan rozważa stopniowe odchodzenie od produkcji prosiąt w stronę cyklu zamkniętego. Budowa nowej tuczarni nie wchodzi raczej w grę, rolnik planuje jednak adaptację na ten cel istniejących budynków. Dzięki temu uda mu się przetrwać również przy niesprzyjających cenach prosiąt lub trudnościach w ich sprzedaży.

Tym, co zwraca naszą uwagę, jest staranne i precyzyjne raportowanie wyników produkcyjnych. Rolnik przy pomocy kilku kliknięć potrafi odczytać wszystkie najważniejsze parametry produkcji. Dodatkowo na porodówce w każdej komorze znajduje się karta, na której na bieżąco notowane są parametry rozrodu oraz czynności następujące po porodzie, takie jak szczepienia, kastracja czy inne zabiegi zootechniczne. Tak precyzyjna kontrola wyników pozwala na łatwiejsze doskonalenie produkcji i szybkie reagowanie w chwili, gdy pojawiają się jakiekolwiek problemy. Krajowi producenci z pewnością powinni się tego nauczyć, gdyż dokładne raportowanie wyników wciąż jest niestety w Polsce rzadkością.

Artykuł pochodzi z wydania 4/2016 miesięcznika Farmer

Zamów prenumeratę

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.162.128.159
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!