Według Zygmunta Jodki wielu producentów musi podjąć w najbliższym czasie decyzję, czy chce prowadzić profesjonalną produkcję świń, czy też odejść z produkcji.

- Duża część z nas musi uderzyć się w piersi i zadać sobie pytanie, czy potrafimy prowadzić produkcję świń. Nawet jeżeli nie, to nas jeszcze nie skreśla. Tylko musimy chcieć zdobywać wiedzę, uczyć się i pytać się tych co nam doradzają. Jeżeli nie będziemy się rozwijać to zostaniemy w miejscu, bez efektów – mówił podczas Targów Ferma w Łodzi Zygmunt Jodko, wiceprezes Federacji Związków Pracodawców–Dzierżawców i Właścicieli Rolnych.

Według wiceprezesa bardzo ważne jest to, aby wszystkie sektory biznesu, które są powiązane z produkcją zwierzęcą nauczyły się brania odpowiedzialności za jakość oferowanych usług rolnikom.

- Dobrym przykładem są tutaj producenci pasz. Oni powinni wziąć większą odpowiedzialność za wyniki farmera, bo sprzedając nam produkt i doradzając wywierają duży wpływ na nasz końcowy efekt. Jeżeli wszyscy nie będą myśleli o swojej działalności w dobrym interesie rolnika, to już niedługo nie będą mieli komu sprzedawać tych usług – tłumaczył Jodko.

Rolnicy nie powinni zostać sami z problemami w swojej produkcji. Nie dotyczy to tylko firm oferujących produkty i usługi dla gospodarstw trzody chlewnej ale także zakładów mięsnych, którym również nie sprzyja malejące pogłowie świń w Polsce.

– Tu nie chodzi tylko o pasze. Większa odpowiedzialność za rolnika dotyczy również przemysłu weterynaryjnego i zakładów mięsnych. Na razie zakłady w razie potrzeby ratują się importem tusz z zachodu. To jest rozwiązanie dobre do czasu. Za chwilę zachód wykorzysta naszą trudną sytuację i będzie nam dyktować ceny, a koszt przywozu będzie coraz wyższy - mówił Zygmunt Jodko. Podobał się artykuł? Podziel się!