PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Flushing bez tajemnic

Flushing bez tajemnic Metodą pozwalająca zwiększyć liczebność miotów jest tzw. flushing, czyki żywienie bodźcowe

Autor: Bartosz Wojtaszczyk

Dodano: 05-10-2017 16:01

Tagi:

Produkcyjność loch budowana jest już na etapie inseminacji zwierząt. O liczbie zapłodnionych komórek jajowych i przeżywalności zarodków w dużej mierze decyduje żywienie macior w okresie poprzedzającym pokrycie i następującym po nim.



Jednym z podstawowych wskaźników mówiących o wynikach rozrodu naszego stada jest średnia liczba prosiąt odsadzonych od jednej lochy w skali roku. Parametr ten oparty jest na kilku składowych, takich jak częstotliwość porodów, śmiertelność osesków w czasie odchowu, jak i liczba żywo urodzonych prosiąt. Pogorszenie każdego ze wspomnianych czynników będzie skutkowało spadkiem liczby odsadzonych prosiąt, a co za tym idzie - także naszego zysku z produkcji.

Poprawa plenności loch wymieniana jest często jako główny sposób poprawy wyników rozrodu w krajowych fermach. Temat ten omawiany jest najczęściej w kontekście czynników chorobowych mogących odbić się negatywnie na liczbie żywo urodzonych prosiąt. Niekiedy zapomina się natomiast o tym, jak ważną rolę pełni właściwe przygotowanie macior do pokrycia oraz prawidłowe przeprowadzenie inseminacji.

CZYM JEST FLUSHING?

Przy dzisiejszej technologii produkcji okres luźności macior ograniczony jest zaledwie do kilku dni po odsadzeniu prosiąt. Po tym czasie u zwierząt pojawić powinna się ruja, w której inseminujemy maciory. Te kilka dni ma jednak spore znaczenie dla późniejszej liczebności miotów. Odpowiednie postępowanie żywieniowe w tym okresie może zwiększyć liczbę żywo urodzonych prosiąt o 1-2 sztuki, co w skali całego stada przyniesie nam potężny zysk. Metodą pozwalająca zwiększyć liczebność miotów jest tzw. flushing, inaczej mówiąc żywienie bodźcowe. Polega ono na znacznym zwiększeniu wartości energetycznej paszy w okresie kilku dni przed planowanym wystąpieniem rui.

Działanie flushingu ma podłoże hormonalne. Obecność w dawce pokarmowej dużej ilości energii w postaci cukrów prostych zwiększa sekrecję insuliny w organizmie lochy. Ta z kolei oddziałując na przysadkę mózgową, wzmaga produkcję progesteronu. Dzięki temu udaje się zwiększyć liczbę owulujących (gotowych do zapłodnienia) komórek jajowych. Tym samym już na starcie zyskujemy wspomniane 1-2 prosięta więcej.

Optymalnym terminem rozpoczęcia żywienia bodźcowego byłoby 10-14 dni przed wystąpieniem rui. Na tym etapie lochy przebywają jednak zwykle z prosiętami, stąd też w wielu gospodarstwach flushing rozpoczyna się w momencie odsadzenia młodych. Spotkać można jednak także fermy, które żywienie bodźcowe rozpoczynają już na około tydzień przed odsadzeniem prosiąt.

Flushing można zastosować także w przypadku loszek remontowych. W tym przypadku zwiększenie liczebności miotów nie jest wprawdzie tak spektakularne jak u wieloródek, jednak zwierzęta wyraźniej manifestują ruję, co pozwala na skuteczniejsze krycie. U loch i loszek zastosowanie żywienia bodźcowego dodatkowo prowadzi do lepszej kondycji zdrowotnej prosiąt oraz ich lepszego wyrównania wagowego.

ŻYWIENIE DOMOWYM SPOSOBEM

Wiedząc już czym jest flushing, warto napisać, w jaki sposób powinniśmy go przeprowadzać. Na etapie żywienia bodźcowego lochy pobierają zazwyczaj mieszankę typu LK (tę samą którą jadły w okresie laktacji). Wzbogacona jest ona jednak specjalnym dodatkiem energetycznym. W handlu dostępna jest cała gama preparatów służących do flushingu, niemniej jednak dodatek taki możemy samodzielnie wykonać "domowym sposobem". Wystarczy w proporcji 1:1 zmieszać glukozę i mączkę rybną, a przygotowaną mieszaninę wzbogacić dodatkiem premiksu mineralno-witaminowego. Dobowo locha powinna pobierać ok. 200 g takiej mieszanki.

CO DALEJ?

Natychmiast po przeprowadzonej inseminacji należy wykluczyć z diety loch dodatek flushingowy. Podobnie jak w przypadku żywienia bodźcowego również to działanie ma podłoże hormonalne: wysoki poziom energii, tak korzystny w okresie poprzedzającym krycie, w pierwszych dniach ciąży mógłby doprowadzić do wczesnego zamierania zarodków, co zniweczyłoby cały nasz wysiłek.

Wątpliwości pojawiają się natomiast w przypadku samego żywienia loch w okresie niskiej ciąży. W myśl wiedzy akademickiej od pokrycia do 85.-90. dnia ciąży lochy powinny być żywione paszą o niskiej koncentracji składników odżywczych (LP) w dawce od 2,7 kg (początek ciąży) do 3 kg (koniec okresu niskiej ciąży). Wśród producentów, jak również doradców żywieniowych coraz częściej słychać jednak opinię mówiącą o tym, iż tak ubogie żywienie nie pokrywa potrzeb zwierząt. Coraz częściej postuluje się zatem, by wielkość dawki pokarmowej dla loch w fazie niskiej ciąży dostosować do kondycji zwierząt. Maciorom w dobrej kondycji rzeczywiście wystarczy początkowo dawka wielkości 2,7-2,8 kg, jednak u macior bardziej wycieńczonych minioną laktacją z powodzeniem można zwiększyć ilość zadawanej paszy do 3,5 kg.

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, czy takie żywienie rzeczywiście da pozytywny efekt. Najlepiej przekonać się o tym samodzielnie, przeprowadzając doświadczenia na jednej grupie produkcyjnej loch. Nie ma jednak wątpliwości, że pasze stosowane w okresie niskiej ciąży powinny charakteryzować się niską koncentracją składników odżywczych. Zalecana koncentracja energii metabolicznej i białka ogólnego w paszy przeznaczonej na fazę ciąży niskiej powinna wynieść odpowiednio 12 MJ i 130 g/kg. W paszach takich bardzo ważny jest udział komponentów bogatych we włókno (owies, koncentraty włókna ligninowego). Unikać należy natomiast pasz bogatych w energię, takich jak ziarno kukurydzy.

Artykuł ukazał się we wrześniowym wydaniu miesięcznika "Farmer"

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (1)

ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.81.183.183
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!