Instynktownie wielu producentów zwierząt uważa, że głównym czynnikiem kosztotwórczym mieszanki paszowej dla świń są źródła białka, jako że w zakresie cen jednostkowych są jednymi z najdroższych surowców paszowych. To wrażenie jest jednak dość dalekie od prawdy, ponieważ główny koszt stanowi nie to, co najdroższe, tylko to, co wchodzi do mieszanki w największej ilości. Zatem bez wątpienia najważniejszym żywieniowym czynnikiem opłacalności produkcji świń są zboża. Niemniej jednak faktem niezaprzeczalnym jest, że źródła białka generują pewne ilości problemów o charakterze organizacyjno-ekonomicznym wynikających z przesłanek politycznych oraz systemu nakazowo-zakazowego.

Pierwszym sygnałem tych problemów był zakaz stosowania mączek zwierzęcych z powodu zagrożenia BSE. W wyniku wprowadzenia go kluczowym źródłem białka stała się poekstrakcyjna śruta sojowa. Obecnie w naszym kraju rysuje się coraz wyraźniej drugi problem - zakazu stosowania w paszach materiałów zawierających GMO. Co prawda, ustawa nadal pozostaje w zawieszeniu i wszystko wskazuje na to, że pozostanie w nim przez kolejne 4 lata, bo tak wnioskuje MRiRW i choć informacja nie jest na razie potwierdzona żadnym aktem prawnym, to sama intencja jest dobrą wiadomością dla polskiej produkcji zwierzęcej. Zła jest taka, że nadal będzie to "tylko" kolejne moratorium, co oznacza, że problem wróci za 4 lata i może niemal w całości wykluczyć możliwość żywienia świń paszami z udziałem poekstrakcyjnej śruty sojowej. A 4 lata na poszukiwanie alternatywy, jak pokazały ostatnie lata prac badawczych, to b ardzo niewiele czasu.