W zakresie identyfikacji i rejestracji zwierząt rolnicy mają jeszcze zaległości do nadrobienia. Według Głównego Lekarza Weterynarii  ciągle zdarzają się przypadki nierzetelnego prowadzenia dokumentacji, która dotyczy obrotu zwierząt w gospodarstwie.

- Zwracam się z prośbą do wszystkich hodowców, aby przestrzegali terminu zgłaszania do ARiMR przypadków obrotu zwierzętami, które zaistniały w gospodarstwie. Termin zgłoszenia takiego zdarzenia, który nas obowiązuje w Polsce wynosi 30 dni. Przypominam, że jest to termin maksymalny, a nie minimalny. To jest w interesie każdego dobrego hodowcy, który powinien od razu zgłosić zdarzenie, bezpośrednio po wyjeździe zwierząt z gospodarstwa.  Przedsiębiorca, który będzie zwierzęta później ubijał, będzie również mógł szybko zgłosić takie zdarzenie, a dane w naszym systemie, zostaną szybko zaktualizowane.  Z kolei jeżeli natrafimy na  nieuczciwego pośrednika, to   zostanie on od razu wskazany przez rolników. Wtedy szybciej będzie można złapać takich oszustów z korzyścią dla hodowców – tłumaczył dr Janusz Związek, Główny Lekarz Weterynarii.

Rolnicy powinni mieć świadomość, że prowadzenie precyzyjnych dokumentacji w gospodarstwie zawsze się opłaca. Doktor Związek podkreślał również, że inne kraje dostrzegają korzyści, które płyną z systematycznego prowadzenia dokumentacji.

- W przypadku Francji w systemie identyfikacji i rejestracji zwierząt, hodowcy sami nałożyli na siebie, dodatkowe wymagania i zgłaszają wyjazd zwierząt z gospodarstwa maksymalnie do 7 dni.  Oprócz tego państwo samo prowadzi system rejestracji i identyfikacji. Tamtejsi rolnicy chcą mieć po prostu wiedzę, co się dzieje z ich zwierzętami – podkreślał dr Janusz Związek.

Niedociągnięcia w dokumentacji na poziomie gospodarstw, mogą nieść ze sobą duże konsekwencje. Zmniejszając konkurencyjność naszych przedsiębiorców w sektorze handlu mięsem i żywymi zwierzętami. Dokumentacja sprzedaży-zakupu zwierzęcia poświadcza,  że zwierzęta trafiły „z ręki do ręki”, a ich przeszłość jest znana. W przypadku np. nagłego wystąpienia jakiejś choroby w stadzie można szybko zainterweniować, takie zwierzęta a później także mięso nie jest anonimowe i można je nazwać w pełni bezpiecznym pod względem zdrowotnym dla konsumentów. Na to patrzą zarówno polscy, europejscy, jak i  konsumenci z krajów trzecich.

- Ważnym rynkiem w tym temacie jest dla nas Rosja. Rolnicy musza być świadomi, że polscy konsumenci i pozostali odbiorcy polskiego mięsa nie będą na to przyzwalać i nie będą chcieli kupować mięsa niewiadomego pochodzenia. Dlatego musimy być bardziej świadomi i dbać o rynki zbytu, bo w dzisiejszych czasach nie jest trudno je stracić. Rosjanie z dnia na dzień potrafią  zamknąć swoje granice. Przykładów na to nie trzeba szukać daleko, dwa tygodnie temu zostały zamknięte rosyjskie granice dla bydła austriackiego. Nic dziwnego że przedsiębiorcy szczególnie dbają o ten rynek, bo jest to rynek nieograniczonych możliwości eksportu. Tę świadomość muszą mieć również polscy rolnicy – podkreślał dr Janusz Związek.

Doktor Janusz Związek tłumaczył regulacje weterynaryjne dotyczące obrotu świń wewnątrz Europy i na rynkach zewnętrznych, podczas konferencji zoorganizowanej przez PIW-PIB w Puławach,  na temat problemów w produkcji świń. Podobał się artykuł? Podziel się!