Mimo że systemy płynnego żywienia świń zyskują w naszym kraju coraz większą popularność, wciąż są rzadkością. Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest wysoki koszt wyposażenia obiektu w takową instalację. Ocenia się, że zaledwie 10 proc. nowych lub modernizowanych ferm trzody wyposażonych jest w system żywienia „na mokro”.

Zupełnie inaczej sytuacja ta wygląda w Holandii. – W naszym kraju około 42 – 45 proc. wszystkich tuczników pochodzi  chlewni wyposażonych w system płynnego żywienia – mówił w rozmowie z naszym portalem Corne van Vechel, producent trzody z południowej Holandii, z którym spotkaliśmy się podczas wizyty holenderskich farmerów w naszym kraju. – W Holandii istnieje bardzo wiele zakładów przetwórstwa spożywczego, dzięki czemu mamy pod dostatkiem pasz pochodzących z tej produkcji. Głównie są to odpady pochodzące z browarów, piekarni i zakładów przetwórstwa owocowo – warzywnego. Stosujemy również duże udziały CCM. Koszt takiego żywienia jest znacznie niższy od tradycyjnego, niezależnie więc od wahań cen tuczniku czy pasz, możemy w ten sposób zachować opłacalność produkcji – mówił Corne.

W czasie spotkania nasz rozmówca opowiedział również o specyfice żywienia świń w Holandii: - ze względu na bardzo dobre gleby, uprawiamy w naszym kraju bardzo dużo pszenicy i to właśnie ona w połączeniu z kukurydzą jest podstawą żywienia trzody chlewnej. Jęczmień dodajemy jedynie do pasz przeznaczonych dla macior, a żyta i pszenżyta nie stosujemy praktycznie w ogóle. Jako źródło białka wykorzystujemy oczywiście śrutę sojową, jednak ważną rolę pełni także śruta słonecznikowa i rzepakowa

Podobał się artykuł? Podziel się!