Podczas wtorkowej konferencji "Jakość wyrobów mięsnych" Główny Inspektor Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych Stanisław Kowalczyk powiedział, że najpoważniejszym problemem branży jest brak norm na wyroby mięsne.

Jego zdaniem ta pozorna wolność, pozwalająca na produkcję wędlin o dowolnym składzie, prowadzi do obniżenia jakość wyrobów mięsnych, a także wielu nadużyć. Konsekwencją tego jest podważenie zaufania do całej branży, która był kiedyś chlubą polskiego agrobiznesu - wskazał.

Kowalczyk uważa, że firmy nie mogą wyłącznie produkować produktów wędliniarskich niskiej jakości, tłumacząc, że tego oczekują od nich sklepy. Powiedział, że branża nadal może udawać, że nic się nie dzieje, a jej prestiż będzie nadal spadał. Albo też - jak mówił - podjąć próbę zmian i wypracować normy gwarantujące dobrą jakość określonych typów wędlin, aby np. kiełbasa "śląska" czy "żywiecka" z każdego zakładu była taka sama.

Mówiąc o oszustwach rynkowych, Kowalczyk zwrócił przede wszystkim uwagę na dezinformowanie konsumentów. Kupujący nie wie, jaką wędlinę kupić, by jej jakość go zadowoliła - tłumaczył. Jego zdaniem np. "tradycyjna" szynka nie powinna zwierać różnych dodatkowych składników m.in. konserwujących, bo ta nazwa jest myląca dla kupującego.

Jak mówił szef Inspekcji, przerażające jest to, że firmy, zamiast zwracać uwagę na technologię produkcji, większą uwagę przykładają do "lokowania" produktu na rynku.

Jako przykład podał parówki z kolorowymi nadrukami, które w jednym z lubelskich supermarketów znajdowały się dokładnie na wysokości oczu dzieci. Jednak - jak powiedział - z uwagi na swój skład, parówki te nie powinny być przeznaczone dla najmłodszych. Zawierały bowiem tzw. mięso MOM (oddzielone mechanicznie od kości ) z kurcząt; ponadto w swoim składzie miały też m.in. skórki kurcząt i kilkanaście składników konserwujących.

Prezes Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego Wiesław Różański powiedział, że przetwórcy mięsa produkują słabe wyroby, ponieważ takie jest zapotrzebowanie handlu. Jego zdaniem odejście w 2003 roku od polskich norm było błędem.