Nowa tuczarnia została przygotowana na obsadę 2 tys. świń i była zasiedlana pod koniec ubiegłego tygodnia (22.01.2016 r.). Zamontowana w tym obiekcie instalacja żywienia płynnego firmy Pellon będzie mogła w przyszłości obsłużyć dodatkowe 6 tys. zwierząt, ponieważ mieszalnik paszy płynnej ma pojemności 9 tys. l. Dlatego całkiem możliwe, że w przyszłości powstaną w tym miejscu kolejne chlewnie.

Rolnicy mimo tego, że prowadzą chów świń z płynnym żywieniem to nie wykorzystują do tego celu tak popularnej i polecanej serwatki. Pasza bazuje na kiszonym ziarnie kukurydzy, zbożach i odpadach piekarniczych, a całość jest uzupełniana wodą.

Jak tłumaczy Grzegorz Kędzierski z firmy Pellon jest to już druga instalacja na mokro braci Armatowskich. – Na innej tuczarni, przez ostatni rok prowadzili tucz świń w tym systemie bez udziału serwatki w paszy. Korzyści z żywienia płynnego są na tyle zauważalne, że nawet bez serwatki tucz świń jest bardziej opłacalny niż żywienie paszami suchymi. W ich przypadku, przy wykorzystaniu chleba w mieszance paszowej, wyżywienie tucznika będzie i tak o ok. 10 proc. tańsze niż przy tradycyjnym żywieniu paszami suchymi.

Oprócz samej oszczędności na paszy Grzegorz Kędzierski przypomina o podstawowych korzyściach jakie płynną z płynnego żywienia świń.

- Przede wszystkim zauważamy mniejsze straty paszy, mamy zredukowane zapylenie pomieszczeń, mniejsze straty paszy przy korycie oraz lepszą zdrowotność zwierząt, poprzez skarmianie paszy o niższym pH. Dodatkowo, wyjątkowo praktyczne okazuje się zastosowanie długich koryt przy tym systemie. W porze karmienia możemy zaobserwować czy wszystkie zwierzęta stoją równo przy korycie i czy jedzą paszę. Jest to znaczne ułatwienie pracy i oszczędność czasu w codziennej pracy na chlewni. Szybciej można zauważyć chore zwierzęta, niż przy standardowym automacie paszowym – tłumaczy w rozmowie Grzegorz Kędzierski. Dodając jednocześnie, że przy obiektach liczących kilka tysięcy świń takie ułatwienie jest nie do przecenienia.

Podobał się artykuł? Podziel się!