Według Izb Rolniczych kryzys cenowy, utrzymujący się z małymi przerwami od ponad dwóch lat, dotknął w szczególności gospodarstwa, które zainwestowały w modernizację procesów technologicznych, po to, aby skutecznie konkurować na wspólnym rynku.

- Na tak złą sytuację na rynku trzody chlewnej ma wpływ embargo na żywność ze strony Rosji, jak również wystąpienie w Polsce afrykańskiego pomoru świń (ASF). Nie można także wykluczyć zmowy cenowej przedstawicieli sektora przetwórczego - powiedział szef KRIR Wiktor Szmulewicz. Jak mówił, zastanawiającym jest fakt, że od kilku lat spadek cen skupu wieprzowiny ma miejsce w okresach przedświątecznych, gdy zwiększa się popyt na mięso i jego przetwory. W tym czasie zakłady przetwórcze, mając gwarancję zbytu swoich produktów, kupują tanio surowiec osiągając ogromne zyski.

Zdaniem Szmulewicza, jedną z przyczyn spadku cen mogą być również nieprawidłowości w prowadzeniu i rozliczaniu produkcji w systemie nakładczym. System ten polega na świadczeniu określonego rodzaju usług przez rolników na rzecz zakładów przetwórczych produkujących pasze i inne środki do produkcji rolnej. W ramach podpisanej umowy rolnik otrzymuje wszelkie niezbędne środki do produkcji (prosięta bądź warchlaki, pasze, dodatki, leki) w zamian podejmuje się chowu zwierząt.

Umowa przewiduje zryczałtowane wynagrodzenie dla rolnika, zależne od efektów ekonomicznych mierzonych kosztem wyprodukowania 1 kg żywca wieprzowego. W umowach takich nie ma odniesienia do cen skupu tuczników. Dostarczane rolnikom prosięta najczęściej pochodzą z Holandii, Belgii, Danii, Niemiec oraz Litwy i Łotwy, co może stwarzać realne zagrożenie w postaci przeniesienia ASF.

Jak zauważył prezes izb rolniczych, system nakładczy zaciemnia obraz faktycznej oceny ilości pogłowia świń w naszym kraju, tym bardziej, że nie jest znana skala tuczu na zlecenia. Zwierzęta, które trafiają do rolników do tuczu widnieją w systemie IRZ (System Identyfikacji i Rejestracji Zwierząt) jako ich własność, co nie jest do końca prawdą, gdyż faktycznym ich posiadaczem jest zleceniodawca usługi. Zdaniem rolników, chów nakładczy niszczy rodzimych producentów, przyczyniając się bezpośrednio do spadku cen w skupie. - Samorząd rolniczy domagał się wielokrotnie, oraz uważa za niezbędne uregulowanie prawne tego procesu, między innymi poprzez przypisanie tej trzody do numeru stada zakładu przetwórczego - podkreślił Szmulewicz.