Soja w postaci wyłącznie ześrutowanej nie nadaje się dla wszystkich grup technologicznych, ponieważ w takiej formie praktycznie żadne czynniki antyodżywcze nie zostaną unieczynnione.

- W niewielkich ilościach (kilkadziesiąt kg/t paszy)  możemy dodawać ją do mieszanki dla tuczników, ale wyłącznie po wcześniejszym ześrutowaniu. Im drobniej uda nam się ją ześrutować, tym lepiej. Najbardziej pożądana byłaby wielkość  poniżej 1 mm, ale trudno jest uzyskać taki efekt podczas przygotowywania paszy w gospodarstwie. Zadowalającym wynikiem będzie ześrutowanie ziarna soi poniżej 2 mm. Soja, która zawiera sporo tłuszczu może się zawieszać w śrutowniku. Dlatego warto przy tym pamiętać, że unikniemy tego problemu, gdy będziemy śrutować soję razem ze zbożem – mówi dr Ryszard Kujawiak z firmy Sano.

Mimo tego, że soja jest atrakcyjnym źródłem białka i tłuszczów, to jej surowe nasiona posiadają sporo składników antyodżyczych.

Duża część tych związków ma naturę termolabilną, co oznacza że są nieodporne na ogrzewanie. Dlatego działając wysoką temperaturą udaje się unieczynnić: inhibitory trypsyny, lektyny, czy hemaglutyniny, co ostatecznie poprawia wartość pokarmową nasion.

Poziom strawności poszczególnych składników zależy w dużej części od wybranego procesu obróbki nasion soi tj. ekstruzja, gotowanie, prażenie, ekspandowanie, ale też od innych czynników jak odmiana soi, wielkość cząsteczek, temperatura, czas, ciśnienie i wilgotność.

Warto jednak zauważyć, że nigdy nie uda się całkowicie wyeliminować tych składników z paszy,  powodem są zbyt wysokie koszty energii podczas ogrzewania ale też nieodwracalne niszczenie białka.

Zobacz również jak producent z Wielkopolski skarmia uprawianą przez siebie soję w paszy dla tuczników.

Podobał się artykuł? Podziel się!