Beztlenowce działają szybko, i niestety skutecznie. Częste są sytuacje, gdy tuczniki, które wieczorem nie wykazywały żadnych oznak chorobowych, rankiem znajdujemy martwe, a typowym objawem wskazującym przyczynę śmierci jest silnie opuchnięty brzuch.

Podobnie jak w przypadku kolibakteriozy, szkodliwe są nie tyle same bakterie, co produkowane przez nie enterotoksyny. Clostridium perfringens powszechnie występuje wewnątrz przewodu pokarmowego świń, jednak bakterie te zjadliwe stają się dopiero przy zaistnieniu odpowiednich warunków. Ryzyko zachorowań można ograniczyć poprzez racjonalne żywienie zwierząt.  

Jeśli chodzi o kwestie żywieniowe w pierwszej kolejności warto wymienić „wzbogacenie” mieszanki paszowej dodatkiem zakwaszacza i probiotyku. Mechanizm działania wspomnianych produktów jest producentom trzody dobrze znany – analogiczne działanie zachodzi bowiem w profilaktyce kolibakterioz. Zakwaszacz poprzez obniżanie pH treści przewodu pokarmowego stwarza mniej korzystne warunki dla rozwoju populacji beztlenowców. Jednocześnie w takich warunkach lepiej rozwijają się symbiotyczne bakterie kwasu mlekowego. Probiotyk zawiera w swoim składzie kultury takich właśnie bakterii, które zasiedlając powierzchnie przewodu pokarmowego konkurują z patogennymi drobnoustrojami. Paszę warto jest również wzbogacić dodatkiem witaminy C: uszczelnia ona ścianę jelit, co spowalnia wchłanianie toksyn bakteryjnych do krwiobiegu.

Jeżeli w stadzie występują upadki wywołane przez beztlenowce warto jest nieco zwiększyć poziom włókna w paszy – przyspiesza to pasaż treści jelit, co ogranicza rozwój szkodliwych drobnoustrojów. W takich przypadkach nie zaleca się również stosowania pasz które mogą drażnić przewód pokarmowy – zwłaszcza śruty rzepakowej i słonecznikowej. Komponenty te zwiększają ryzyko wystąpienia zejść śmiertelnych na skutek bytowania beztlenowców. Na koniec warto również wspomnieć że kategorycznie należy unikać nagłej i częstej zmiany stosowanej paszy. Takie wahania również zwiększają ryzyko zachorowania zwierząt.