Przemysław Firgan, rolnik z województwa łódzkiego prowadzi gospodarstwo wyspecjalizowane w produkcji prosiąt. Obecnie stado podstawowe liczy około 120 loch. Producent odchowuje loszki remontowe we własnym zakresie.

- Zakup zwierząt hodowlanych ma oczywiście swoje zalety, jednak ma też jedną poważną wadę – łatwo w ten sposób wprowadzić do gospodarstwa choroby. Dlatego też loszki remontowe odchowuję samodzielnie. Na matki takich loszek wybieram najlepsze maciory w stadzie – takie które dają rocznie przynajmniej 30 prosiąt. Są one kryte nasieniem knura rasy PBZ. Selekcja prowadzona jest już na etapie odsadzania – wybieram wówczas loszki o prawidłowej budowie wymienia, pozostałe zaś przeznaczam na tucz. Po dokładnym oznakowaniu, loszki przemieszczane są najpierw na odchowalnie, a później do tuczarni, gdzie przebywają do osiągnięcia wagi około 70 kg – tłumaczy rolnik.

Jego zdaniem bardzo ważne jest prawidłowe żywienie zwierząt po osiągnięciu masy 70 kg.

- Do tego czasu loszki żywione są tak jak wszystkie inne tuczniki, później jednak przemieszczane są do innego sektora, gdzie otrzymują specjalnie dla nich przygotowaną mieszankę paszową. Charakteryzuje się ona wyższą zawartością składników mineralnych, a niższym poziomem białka i energii. Chroni to zwierzęta przed zbytnim otłuszczeniem – tłumaczy Przemysław Firgan.

Po osiągnięciu wagi 140 kg i przekroczeniu dwusetnego dnia życia, loszki wędrują na sektor krycia. Inseminowane są w trzeciej rui.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!