Podczas tegorocznej edycji Forum Hodowli Trzody Chlewnej, zorganizowanej w ramach tegorocznych targów „Ferma”, wiele czasu poświęcono kwestiom barier dla rozwoju produkcji trzody chlewnej w naszym kraju. Jedną z najważniejszych, są z pewnością bariery natury administracyjnej. Prelekcję na ten temat wygłosiła Danuta Leśniak z firmy Poldanor. Jak mówiła, ostatnie trzy dekady, w których krajowe rolnictwo miało rozwijać się w duchu wolności, wcale tej wolności nie przyniosło:

- Konstytucja z 1997 roku wprowadzała zapis, że dominującym systemem produkcji rolnej w naszym kraju jest gospodarstwo rodzinne. Definicja ta była z pewnością zrozumiała, nikt wówczas nie spodziewał się jednak, że następne lata zamkną drogę dla innych systemów funkcjonowania produkcji rolnej. Kolejne zmiany przepisów znacząco ograniczyły swobodę rozwoju produkcji. Mowa tu przede wszystkim o ograniczonym dostępie do ziemi należącej do skarbu państwa – tłumaczyła podczas spotkania Danuta Leśniak.

Jej zdaniem, duży problem stanowi też opór mieszkańców wsi przed budową nowych obiektów przeznaczonych do produkcji zwierzęcej:

- W ostatnich latach lansowana jest moda na ograniczenie funkcji rolniczych wsi. Przestaliśmy rozumieć to, że wieś służy przede wszystkim produkcji dużych ilości zdrowej żywności. W zamian postuluje się, by wieś przeznaczyć na agroturystykę, produkcję ekologiczną, czy pod zabudowę jednorodzinną. Ziemia powinna służyć do produkcji żywności, tymczasem inwestor chcący rozwijać produkcję trzody na wsiach spotyka dużą presję lokalnych środowisk – w tym o dziwo byłych rolników. Nawet na obszarach typowo rolniczych pojawiają się zakusy ku temu, by zakwalifikować je jako obszar przeznaczony pod produkcję ekologiczną. – tłumaczyła specjalistka.

Za poważne zagrożenie Danuta Leśniak uznała również nadmiernie rozwiniętą biurokrację: o ile dobrze zorganizowane firmy są sobie w stanie z nią poradzić, to rolnik indywidualny praktycznie nie ma na to szans. Obecnie obowiązujące prawo doprowadziło do tego że w sytuacji kryzysowej (np. wybuch ognisk ASF) nie możemy podjąć szybkich działań ochronnych (np. budowa niecki czy śluzy dezynfekcyjnej). W sytuacji gdy liczy się każdy dzień, na pozwolenie musimy czekać przynajmniej kilka miesięcy.