Jednym z ważnych elementów tegorocznej edycji konferencji „Nowoczesna produkcja – świnie”, która odbyła się 9 marca w Włoszakowicach k. Leszna, była prelekcja Pawła Wróbla – specjalisty chorób świń, która dotyczyła zagrożeń zdrowotnych, z jakimi mogą zetknąć się rolnicy wyspecjalizowani w tuczu świń. Pierwsza część jego wykładu dotyczyła salmonellozy, na ten temat pisaliśmy w zeszłym tygodniu:

 

>>>>>> Zobacz więcej: Salmonelloza poważnym zagrożeniem w tuczu świń

 

Poważnym problemem zdrowotnym z jakim stykają się rolnicy produkujący w cyklu otwartym jest także zakażenie wywoływane przez Actinobacillus pleuropneomoniae (APP), zwane także pleuropneumonią świń. Jak mówił specjalista, choroba ta powszechnie występuje u warchlaków importowanych:

- Osobiście nie zetknąłem się jeszcze z warchlakami importowanymi z Holandii, które byłyby wolne od APP. W Danii można znaleźć takie stada, jednak również tam choroba ta jest dużym problemem. Jeżeli importujemy warchlaki z tego kraju, warto jest sprawdzić w systemie SPF status zdrowotny fermy pochodzenia zwierząt. – tłumaczył specjalista.

Jak wskazuje istnieje 15 serotypów drobnoustrojów produkujących toksyny, mające silne właściwości hemolityczne i cytotoksyczne. Częściej występuje ostra postać choroby, która może niekiedy przechodzić w postać przewlekłą.

- Jeżeli w naszym stadzie wystąpi ostra postać choroby, najlepiej by wystąpiło to w ciągu pierwszych pięciu – siedmiu dni przebywania zwierząt na naszej fermie. Wówczas mamy szanse reklamować daną partię zwierząt. W praktyce jednak choroba wybucha zazwyczaj później. Przy wprowadzeniu warchlaków do obiektu, często aplikujemy im antybiotyk, który hamuje rozwój choroby. Gdy mija jego działanie, wówczas wybucha choroba, a po upływie siedmiu dni od wstawienia, bardzo trudno udowodnić dostawcy warchlaków, że zakażenie nie nastąpiło na naszej fermie. – tłumaczył Paweł Wróbel.