Trudno uniknąć PCV2

Choroby cirkowirusowe to ciągle duży problem w polskich chlewniach. W takich krajach jak Niemcy Holandia i USA szczepieniami przeciwko cirkowirusom świń typu 2 (PCV2) obejmuje się ponad 80 proc. świń. Z kolei w Polsce ciągle oszczędza się na ochronie zdrowia świń przed skutkami chorób cirkowirusowych (PCVD).  - W Polsce odsetek szczepionych świń kształtuje się na poziomie niższym niż 30 proc., co w pewnym sensie jest niezrozumiałe ponieważ powodem, który jednoznacznie przemawia za wprowadzeniem szczepień jest powszechność występowanie tego czynnika zakaźnego na całym świecie, prawie w każdej fermie. Dlatego nie ma możliwości uchronienia się przed wejściem tej choroby do obiektu produkcyjnego - mówił dr n. wet. Krzysztof Janeczko z UP we Wrocławiu, podczas XV Fermy Świń w Łodzi.

Różne modele szczepień

Trzeba pamiętać, że wystąpienie choroby następuje zazwyczaj przy działaniu dodatkowych czynników wyzwalających, czyli zakaźnych i środowiskowych czynników ryzyka występujących w obiekcie produkcyjnym. A szczepienia przeciwko PCV2 są wystarczające w celu zapobiegnięcia zarówno wystąpieniu choroby jak i zniesieniu czynników wyzwalających.

Obecnie w immunoprofilaktyce PCV2 stosuje się trzy modele szczepień. - Pierwszy rodzaj to szczepienie wyłącznie stada podstawowego , czyli loch i loszek, w drugim przypadku szczepienie wyłącznie prosiąt, a w ostatnim przypadku loch i prosiąt. W sytuacji stabilnego statusu PCV2 na danym terenie szczepienie loch przynosi korzystne i wystarczające efekty zarówno w zakresie poprawy wydajności rozrodczej, czyli zmniejszenia śmiertelności prosiąt na porodówce oraz zwiększenia ich masy odsadzeniowej, a także w odniesieniu do chorób cirkowirusowych występujących u prosiąt odsadzonych i tuczników - tłumaczył dr Janeczko.

Lochy przekazują prosiętom w siarze komórki odpornościowe i przeciwciała, od samego początku ogranicza to ich narażenie na PCV2. Jak podkreślał doktor szczepienie loch jest łatwiejsze do przeprowadzenia niż szczepienie prosiąt.