Kiszonka z całych roślin kukurydzy jest jedną z podstawowych pasz stosowanych w żywieniu bydła. Organizm zwierząt przeżuwających doskonale radzi sobie bowiem z wysoką zawartością włókna, jaka występuje w tej paszy. Dzięki temu kiszonka z kukurydzy jest doskonałym źródłem energii zarówno dla krów mlecznych jak i bydła opasowego. W przypadku trzody chlewnej stosuje się najczęściej żywienie przy udziale kiszonego ziarna kukurydzy czy CCM, czyli kiszonki z rozdronionych kolb. Niektórzy  producenci stosują jednak kiszonkę z całych roślin kukurydzy w żywieniu loch. O celowość, i bezpieczeństwo takiego zabiegu spytaliśmy dr hab. Tomasza Niemca z Katedry Żywienia i Biotechnologii Zwierząt Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

- Kiszonka z całych roślin kukurydzy może być w ograniczonych ilościach stosowana w żywieniu loch w pierwszej fazie ciąży. Ma to swoje uzasadnienie - na tym etapie potrzeby pokarmowe lochy są ograniczone, i udział w diecie paszy o wysokiej zawartości włókna umożliwia utrzymanie niskiego pobrania energii, a jednocześnie daje losze uczucie sytości. W okresie ciąży niskiej można podawać lochom kiszonkę z kukurydzy w dawce 3 – 4 kg na dobę. Problem pojawia się w końcowej fazie ciąży: po 90 dniu następuje gwałtowny przyrost masy płodów co zwiększa zapotrzebowanie energetyczne loch. Dieta z udziałem kiszonej kukurydzy nie zapewni losze odpowiednio wysokiego pobrania energii. Na tym etapie kategorycznie należy zrezygnować z podawania maciorom kiszonki – mówi nasz rozmówca.

Warunkiem bezpiecznego stosowania kiszonej kukurydzy w żywieniu loch nisko prośnych jest jednak wysoka jakość paszy - musi być ona prawidłowo zakiszona. Jeżeli jest inaczej, w czasie trwania procesu rozwijają się pleśnie których produktem mogą być groźne dla zdrowia loch mikotoksyny. Następstwem tego stanu rzeczy mogą być zaburzenia rozrodu, wliczając w to poronienia.