Kiszonka z całych roślin kukurydzy jest jedną z podstawowych pasz stosowanych w żywieniu bydła. Szczególnie dotyczy to wysoko produkcyjnych krów mlecznych, pasza ta jest w praktyce niezbędna do osiągnięcia zadowalającej wydajności laktacji. Dla przeżuwaczy kiszonka z całych roślin kukurydzy jest bowiem doskonałym źródłem energii. W niektórych gospodarstwach (szczególnie utrzymujących zarówno bydło jaki świnie) pasza ta jest wykorzystywana również w żywieniu macior. Czy jest to dobre rozwiązanie?

Okazuje się że owszem, ale jedynie w żywieniu loch w fazie niskiej ciąży. Okres ten jest czasem, gdy potrzeby energetyczne macior są ograniczone, a ze względu na wysoki apetyt stosować należy pasze o dużej zawartości włókna. Warunki te spełnia kiszonka z kukurydzy. Jej zastosowanie hamuje więc nadmierny apetyt u loch, jednocześnie nie stwarza zagrożenia ich zatuczenia. W żywieniu loch nisko prośnych dobowa dawka kiszonki z kukurydzy powinna wynosić 3 – 4 kg.

Kiszonki z kukurydzy nie należy jednak stosować w fazie ciąży wysokiej ani w okresie laktacji. Wówczas potrzeby energetyczne macior wzrastają i dieta z udziałem kiszonki nie pozwoli na ich pokrycie.

Jeżeli zdecydujemy się na zastosowanie kiszonki z kukurydzy w żywieniu macior należy również zwrócić szczególną uwagę na jej jakość. Przy niewłaściwie przeprowadzonym zakiszeniu czy przy zbyt niskiej wilgotności zbieranych roślin mogą bowiem powstać toksyczne dla macior mikotoksyny. Szczególnie groźny jest zearalenon, który u loch prośnych może wywoływać poronienia czy zamieranie zarodków.

Odrębnym problemem jest oczywiście kwestia zadawania paszy: w dużych chlewniach z automatycznym systemem żywienia paszą suchą wymagałoby ono dużych nakładów pracy, dlatego też kiszonka wykorzystywana jest raczej w mniejszych stadach.