PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Konieczna jest zmiana podejścia do zwalczania ASF

Konieczna jest zmiana podejścia do zwalczania ASF dr n. wet. Katarzyna Lasiecka

Program Gobarto 500 ma za cel produkcję w 100 proc. polskiego mięsa – wyprodukowanego z tutejszych warchlaków, żywionych paszą wytworzoną z polskich surowców. Projekt jest zakrojony na szeroką skalę i realizowany we współpracy z krajowymi rolnikami. Dlatego pytamy dr n. wet. Katarzynę Lasiecką, pełnomocnika Zarządu ds. weterynarii firmy Cedrob, jak wygląda podejście Grupy Gobarto do problemu ASF, z którym boryka się branża mięsna, jakie jest wyjście z tej sytuacji i jak przedstawia się współpraca producentów świń z Grupą w dobie wszechobecnego hasła bioasekuracji.



Farmer: Jakie jest Państwa podejście do obowiązujących zasad bioasekuracji wymaganych w gospodarstwach trzody chlewnej na terenie kraju, w związku z występowaniem afrykańskiego pomoru świń?

Katarzyna Lasiecka: Przestrzeganie zasad bioasekuracji to podstawa, bez której nie poradzimy sobie z wirusem. W naszych obiektach podchodzimy do tego tematu bardzo rygorystycznie. Zanim ktokolwiek wejdzie na fermę musi się wykąpać, zmienić odzież, a następnie przejść przez pojemnik z środkiem dezynfekcyjnym. Prowadzimy na terenie obiektu deratyzację i dezynsekcję. Dezynfekujemy też każdy pojazd wjeżdżający na fermę przewożący paszę oraz zwierzęta. 

To wszystko, co możemy zrobić, żeby zabezpieczyć fermę przed wniknięciem wirusa. Istnieje jednak, ryzyko, że działania te mogą nie przynieść stuprocentowej skuteczności, dopóki w pełni nie poznamy, wszystkich dróg szerzenia się wirusa, dopóki np. nie uzyskamy pewności czy jest on w naszych warunkach klimatycznych bezpośrednio przenoszony przez owady (muchy, kleszcze), nie będziemy w stanie realnie mu się przeciwstawić.

W walce z ASF ważne jest także uelastycznienie podejścia poprzez częstsze wykorzystywanie narzędzia, jakim jest analiza ryzyka. Przepisy mówią np., że przed każdym wejściem do budynku powinna być mata dezynfekcyjna, co oczywiście jest słuszne w swym założeniu, w sytuacji gdy dany budynek jest jedynym miejscem utrzymywania zwierząt w gospodarstwie oraz nie stosuje się innych rozwiązań bioasekuracyjnych na fermie. Natomiast fermy wielkotowarowe, rządzą się nieco innymi prawami, przed wejściem do sektorów utrzymywania zwierząt przechodzimy  przez śluzę sanitarną (szatnie, prysznice z wydzieloną strefą czystą i brudną). Często stosowane są podwójne ogrodzenia zabezpieczające przed dostępem zwierząt dzikich, oraz szereg innych rozwiązań mających na celu zapewnienie maksimum ochrony fermy, takie jak np. kuwety dezynfekcyjne wewnątrz budynków, czy dozowniki ze środkiem dezynfekcyjnym do rąk na każdym sektorze fermy. Pod względem epizootycznym obiekt taki powinien być traktowany jak jeden organizm, możliwość zawleczenia patogenów z zewnątrz jest praktycznie znikoma. Mając na względzie powyższe  oraz opierając się na analizie ryzyka kwestia umieszczenia mat dezynfekcyjnych przed każdym budynkiem powinna być rozpatrywana indywidualnie, mówiąc wprost: nasze rozwiązania są o wiele bardziej kompleksowe niż sama mata dezynfekcyjna. Jest to nowa jakościowo sytuacja: kąpiel, odzież i obuwie zmienne,  na każdym sektorze kuwety ze środkiem dezynfekcyjnym, zwierzęta na fermie mają stały status epizootyczny, podlegają stałym programom szczepień, żywione są paszą pod stałą kontrolą, nie mają kontaktu z innymi zwierzętami i ludźmi (poza swoimi opiekunami). W tym miejscu powstaje pytanie, czy zgodnie z literalnym brzmieniem rozporządzenia musimy mieć matę dezynfekcyjną przed każdym budynkiem, w tak zabezpieczonym przed dostępem patogenów chorobotwórczych miejscu. To tylko jeden z wielu przykładów sytuacji, w których, potrzeba jest nowelizacja przepisów tak, aby nadążały za rzeczywistością. Dzięki takiemu podejściu Inspektor będzie postrzegany przez hodowcę jako partner, któremu zależy tak samo jak hodowcy, na zwalczeniu ASF.

Niektórzy zastanawiają się, czy pasza dla zwierząt zawsze jest bezpieczna i czy to ona może być wektorem przenoszenia wirusa. U Państwa dochodzi potężny transport, który musi obsłużyć wielu rolników. A to kolejny element ryzyka. Jak wygląda transport przyjeżdżający do gospodarstwa, zarówno jeśli chodzi o pasze, jak i przywóz czy odbiór zwierząt?

Pasza jest dostarczana do gospodarstw hodowlanych bezpośrednio z naszych trzech wytwórni, a wkrótce czterech, gdzie surowiec poddaje się obróbce termicznej. Następnie, załadunek do silosów odbywa się poprzez przesyłanie przewodami (z wykorzystaniem sprężonego powietrza) bezpośrednio do silosów. Pasza nie ma więc absolutnie żadnego kontaktu ze środowiskiem zewnętrznym. Dodatkowo wszystkie powierzchnie ładunkowe pojazdów są dezynfekowane, a kierowca zawsze zakłada odzież ochronną, w której wykonuje czynności związane z za- i wyładunkiem paszy z samochodu do silosu. W przypadku transportu zwierząt zawsze przed ich załadunkiem, na fermach macierzystych przeprowadza się dokładną kontrolę czystości środka transportu. Wdrożone i przestrzegane są procedury mycia i dezynfekcji oraz kontroli skuteczności tych zabiegów. Kontrola ta polega nie tylko na ocenie wizualnej, lecz także pobierane są wyrywkowo wymazy mikrobiologiczne celem obiektywnej weryfikacji skuteczności ww. działań. Każdy z procesów: mycie i dezynfekcja jest ściśle określony. Nie dopuszczamy do tego, aby dezynfekować mokre samochody. Po umyciu są one suszone, potem dopiero nakładany jest środek dezynfekcyjny, tak by preparat działał skutecznie.

Dokumenty potwierdzające mycie i dezynfekcję samochodu są obligatoryjnie dostarczane z naszej myjni na fermę macierzystą. Jeśli kierownik fermy nie zgłasza żadnych uwag, to dopiero wówczas zwierzęta są ładowane i transportowane do hodowcy na tucz. Zwierzęta są wyładowywane, a przed i po zakończeniu wyładunku rampa jest dezynfekowana. Samochód odjeżdża i wraca do myjni – na mycie i dezynfekcję.

Jak przetrwać te trudne czasy na krajowym sektorze trzody chlewnej?

Może nas czekać to samo co jakiś czas temu w Hiszpanii. Wymogi bioasekuracji są i będą nadal zwiększane. Wszystkie gospodarstwa będą musiały się do nich dostosować. Najprawdopodobniej będzie następowała również konsolidacja i profesjonalizacja gospodarstw. Odbiorcy coraz częściej stawiają na unifikację surowca, aby było to możliwe hodowcy muszą utrzymywać większe ilości świń, doskonalić proces hodowli, zmniejszając jej jednostkowe koszty. Odbiór po kilka sztuk z różnych gospodarstw przestaje być opłacalny, a dodatkowo zwiększona ilość przejazdów zwiększa ryzyko przenoszenia wirusa ASF.

Jak wygląda procedura postępowania na wypadek wystąpienia wirusa ASF na jednej z Państwa ferm? Jak są Państwo przygotowani na taką sytuację?

Na żadnej fermie Grupy Cedrob nie wystapił ASF. Jednak gdyby taka sytuacja miała miejsce, mamy ściśle określony sposób postępowania. O każdym przypadku podejrzenia wystąpienia choroby zakaźnej na fermie należącej do Grupy Cedrob, zgodnie z procedurą informacja trafia do powiatowego lekarza weterynarii oraz do naszego lekarza weterynarii, który zgodnie z procedurami udaje się na fermę, aby dokonać bezpośredniej oceny sytuacji. Ograniczamy wówczas wchodzenie na teren fermy do minimum. Po pobraniu prób i zgłoszeniu podejrzenia oczekujemy na wyniki. W przypadku potwierdzenia podejrzenia wystąpienia choroby zakaźnej, stado jest likwidowane i utylizowane, z aktywnym udziałem pracowników Grupy, tak aby jak najszybciej przeprowadzić cały proces dezynfekcji obiektu, łącznie z utylizacją ściółki i paszy. Po 42 dniach od zakończenia dezynfekcji oraz pozytywnej ocenie PLW możemy wprowadzić organizmy wskaźnikowe.

A jeśli ASF wystąpiłby na fermie współpracującej z Państwem w ramach Gobarto 500? Co się dzieje, jeśli pojawiłyby się problemy z ustaleniem wektora podczas przeprowadzania dochodzenia epizootycznego w chlewni współpracującej z Grupą?

Procedura jest podobna. Natomiast najistotniejsze jest to, że hodowcę, z którym współpracujemy w ramach programu Gobarto500, u którego pojawiłoby się ognisko ASF, nie zostawiamy samego. Jesteśmy z hodowcą podczas całego postępowania administracyjnego. Zgodnie z założeniem, do gospodarstwa zostają oddelegowani nasi eksperci, gdzie wspierają  hodowcę, w tym trudnym czasie. W momencie stwierdzenia ogniska każdy hodowca powinien mieć asystę swojego lekarza weterynarii opiekującego się stadem oraz – jeżeli to możliwe – prawnika. Prawnik jest konieczny, ponieważ choroby zwalczane z urzędu zwalcza się na podstawie i w granicach obowiązującego prawa, a to jest najistotniejsze dla hodowcy. Wydaje się celowym zunifikowanie wymogów i trybu oceniania stanu gospodarstw tak, aby wyniki kontroli mogły być jednoznaczne i porównywalne. Hodowca nie musi się znać szczegółowo na prawie, aby ocenić, czy decyzje są prawidłowe czy też nie. Dlatego tak ważne w takich sytuacjach jest wsparcie prawnika.

Istotnym jest fakt, że jeżeli  służby uznają, że w gospodarstwie nie zostały spełnione wymagania bioasekuracyjne, ma prawo podjąć decyzję, w wyniku której odszkodowanie nie zostanie wypłacone. W celu uniknięcia tego rodzaju sytuacji tak dużą wagę przywiązujemy do szkoleń i uświadamiania hodowców.

Zauważamy, że do bioasekuracji podchodzi się tak, jakby miała gwarantować pełny sukces. Powtarzam: bioasekuracja to jest maksimum tego, co mogliśmy zrobić. Nie znamy wszystkich wektorów wirusa ASF, co powoduje, że nie do końca możemy mówić o skutecznej walce z wirusem. Myślę, że do sprawy wektorów powinno się podejść bardzo poważnie i to nie tylko ze strony Inspekcji Weterynaryjnej oraz Instytutu Weterynaryjnego w Puławach, lecz być może należy zaangażować w walkę z ASF również entomologów (naukowcy zajmujący się owadami), oraz zoologów zajmujących się biologią gryzoni i drobnych ssaków, które też mogą zdarzyć się w obiektach inwentarskich. Po przeprowadzeniu takiej wielowariantowej analizy moglibyśmy podejść do bioasekuracji całościowo.          

Co chwilę dowiadujemy się o jakichś nowych, potwierdzonych naukowo drogach zawleczenia wirusa. Niektóre domysły są bardzo daleko idące. Rozporządzenie określa zestaw niezbędnych działań i inspektorzy muszą je realizować, co nie zwalnia ich w obliczu konkretnej sytuacji od podejmowania nieszablonowych, elastycznych decyzji wynikających z ich zawodowego doświadczenia. Powinni zastanowić się, czy skoro np. lis wytarzał się w słomie, to mógł przenieść wirusa, czy też nie. Pod uwagę trzeba wziąć szereg elementów, ale taka hipoteza powinna być poparta badaniami. Nie można przy braku obiektywnych faktów, a wyłącznie na podstawie przypuszczeń karać hodowcę.

Jakie widzi Pani szanse na wprowadzenie kompartmentu na terenie Polski, czyli pełnego łańcucha produkcyjnego, gwarantującego, że każdy etap produkcji mięsa „od pola do stołu” był wolny od ASF?

Zamknięcie całego łańcucha bioasekuracji w obrębie naszej Grupy jest realne i możliwe do zrealizowania w 100 proc., ponieważ każde ogniwo łańcucha produkcyjnego znajduję się pod kontrolą Grupy Cedrob.

Jednak obecnie wprowadzenie kompartmentu na terenie Rzeczypospolitej Polskiej nie jest możliwe. Kompartment jest rozwiązaniem wprowadzanym w czasie, gdy nie mamy żadnych ognisk choroby zakaźnej na terenie kraju. W momencie, gdy ognisko pojawia się w gospodarstwie liczącym 6 tys. świń, to przed Komisją Europejską tracimy wszelkie argumenty, którymi dotychczas staraliśmy się zapewnić, że ASF nie wniknie do dobrze zorganizowanych podmiotów. Jest to logika przyjęta przez epizocjologów, którzy pisali kodeksy dla OIE (Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt) i jest ona konsekwentnie realizowana.

Myślę, że dopóki oficjalnie nie zostaniemy uznani za kraj wolny od ASF, to nie mamy szans na kompartment.

Jak w takim razie funkcjonować w dobie ASF?

Rozmawiać, słuchać innych, uznawać wspólne argumenty, szkolić się nawzajem, wymieniać doświadczeniami i przestać patrzeć na siebie podejrzliwie. Musimy zacząć postrzegać się jako jedną branżę – mali, średni i duzi producenci. Każdemu zależy, aby mieć zdrowe zwierzęta, hodowane jak najlepiej i w jak najlepszym standardzie. Trzeba pamiętać, że wszyscy (małe, czy duże podmioty) zerujemy licznik w momencie pojawienia się kolejnego ogniska, nawet jeśli jest to ognisko, gdzie utrzymywane były dwie świnie – konsekwencje jakie niosą ze sobą te dwie zarażone świnie z punktu widzenia barier administracyjnych są równoważne z konsekwencją, które powstaną, gdy ognisko będzie na dużej fermie.

Co Państwo robią, aby wesprzeć krajową walkę z ASF?

Wydaje się konieczne opracowanie i wydanie kodeksu dobrych praktyk produkcyjnych. Potrzeba więcej kontaktu pomiędzy „praktykami”, czyli osobami zajmującymi się bezpośrednio zwalczaniem ASF (przedstawicieli Inspekcji Weterynaryjnej, zakładów utylizacyjnych, itp.), hodowców trzody chlewnej, przedsiębiorców branży mięsnej oraz osobami odpowiedzialnych za przygotowanie przepisów. Myślę, że wówczas moglibyśmy stworzyć coś, co mogłoby zdać egzamin w terenie.

Przykładowo: wskazywanie jedynie, że w gospodarstwie muszą być maty, nie rozwiązuje problemu. Musimy wiedzieć, jak tę matę zabezpieczyć w okresie zmiennych warunków atmosferycznych, jakie mam mieć parametry (długość, grubość) jak ją wyprać, gdzie deponować ścieki z maty, jak zapewnić, aby była higieniczna, tak by nie stała się rezerwuarem zarazków, jak się z nią obchodzić, aby samemu się niczym nie zarazić. Pamiętajmy, że choroby świń to nie tylko afrykański pomór świń, to jest szereg patogenów niebezpiecznych dla człowieka.

Prowadzone są rozmowy ze służbami odpowiedzialnymi za zwalczanie ASF i myślę, że jesteśmy na dobrej drodze, aby taki kodeks powstał. Jest on niezwykle potrzebny polskim producentom. Trzeba pamiętać, że taki dokument nie może być oderwany od rzeczywistości. Zalecenia powinny być elastyczne na tyle, aby każdy, nawet mniejszy hodowca, mógł je spełnić i wykonać w mniejszym czy też większym gospodarstwie. Chodzi o to, by jak najmniejszym realnym kosztem spełnić maksimum wymagań. Mając to na uwadze prowadzimy otwarte warsztaty dla rolników z ekspertami z zakresu nowoczesnej hodowli i bioasekuracji. Pracujemy też nad materiałami edukacyjnymi i procedurami mającymi wskazać sposoby i zasady implementacji obowiązujących wymogów do codziennej praktyki.

Czego aktualnie brakuje przy zarządzaniu ryzykiem w kraju przy okazji afrykańskiego pomoru świń?

Bardzo ważne jest rzetelne zarządzanie informacją. Warto byłoby odejść od retoryki, że to na pewno hodowca przeniósł ASF do stada czy, że powodem zawleczenia była kanapka. Nie można mówić, że po 4 latach zwalczania pomoru jesteśmy nieświadomi na tyle, że mówiąc kolokwialnie: rzucamy świniom „kanapki”. Należy opracować programy edukacyjne trafiające do hodowców i wyjaśniające dlaczego zwalczanie ASF prowadzone jest w ten a nie inny sposób.

Czy ognisko na fermie 6 tys. świń zrobiło na Państwu wrażenie?

Nie byłam zaskoczona. Jedyne, co zrobiło na mnie wrażenie to, fakt, że straciliśmy większość  argumentów, których używaliśmy dotychczas w Brukseli. Dla mnie jako lekarza weterynarii, który interesuje się dynamiką szerzenia się tej jednostki chorobowej, jest to czynnik, który powinien mocno pobudzić decydentów i ośrodki naukowe do intensyfikacji działań. Należy skupić się na tym, by poszukać dokładniej wektorów przenoszenia ASF i odejść od retoryki, że wektorem jest wyłącznie dzik. Dzik jest rezerwuarem wirusa, ale świnie w Polsce nie kontaktują się z dzikami. Jesteśmy świadomi tego, co robimy, a nasi hodowcy są ekspertami w swoich działaniach. Nie można im tego odbierać bez względu na to czy mają 20 czy 2000 świń.

Hiszpanie zaczęli skutecznie zwalczać pomór w momencie, gdy rozpoczęto skuteczne zarządzanie informacją, która w  jakimkolwiek stopniu dotyczyła ogniska. Takie działanie miało na celu uniknięcie stygmatyzowania. Jeśli hodowca jest obciążany odpowiedzialnością za wystąpienie choroby, a przez niego cierpi cała gmina, to tacy hodowcy nie będą się dobrowolnie zgłaszać w przypadku wystąpienia choroby w stadzie.

W Hiszpanii, gdy pojawiło się ognisko, wybijano trzodę chlewną w promieniu 3 km, bez wskazywania winnego i wypłacano odszkodowania wszystkim hodowcom na danym obszarze, pracowano wówczas na innych regulacjach prawnych. Sposoby zwalczania chorób zakaźnych nie wynikają z tego, że ktoś znajduje przyjemność w mordowaniu zwierząt. To jest sprawdzone i skuteczne oraz aprobowane przez naukowców postępowanie.

Hiszpanie obrazowo określili dynamikę szerzenia się ASF jako kroplę oleju, która szeroko rozlewa się coraz dalej. Przed tym właśnie  zapobiega wybijanie świń w promieniu 3 km od ogniska. To jeden z tematów, który powinien być szczególnie poruszany w czasie wszelkich spotkań, szkoleń i akcji uświadamiających społeczeństwo. Paradoksalnie wspomniana wcześniej przeze mnie analiza ryzyka jest narzędziem obosiecznym. Nikt nie chce likwidować hodowli za wszelką cenę, celem jest tylko eliminacja szkodliwego wirusa ze środowiska i przecięcie dróg jego szerzenia się poprzez wyeliminowanie organizmów wrażliwych (świń). Jedyną skuteczną drogą do tego celu jest usunięcie z obszarów, gdzie wirus wystąpił wszystkich wrażliwych zwierząt. Jeżeli powiatowy lekarz weterynarii oceni, ryzyko szerzenia się pomoru afrykańskiego jako wysokie w promieniu 3 km od ogniska, to zgodnie z przepisami powinien podjąć decyzję o likwidacji trzody chlewnej, a hodowcy powinni otrzymać jak najszybciej rekompensaty.

Konkludując, musimy uświadomić sobie, że w tej walce nie będzie zwycięzców po żadnej ze stron, mam tu na myśli zarówno małych, średnich oraz dużych producentów. Każdy z nas coś straci, i jest to kompromis, na który musimy już się zdecydować. Musimy zadać sobie pytanie, czy stać nas na pojawianie się kolejnych ognisk i zwalczanie  afrykańskiego pomoru świń przez kolejne 30 lat, czy też podejmiemy wspólne, wszechstronne działania zmierzające do skutecznego ograniczenia i w perspektywie zwalczenia występowania ASF. Trzeba w końcu uświadomić sobie, z jak wielkim ryzykiem przyszło się nam zmierzyć.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (15)

  • Neo 2018-10-07 09:26:37
    Jezeli wirus mutuje swinskie dna to znaczy ze ktos grzebal w genomie i wychodowal potwora celowo.
  • Neo 2018-10-07 09:21:43
    Moja babcia karmila swinki parowanymi ziemniakami i do ktorych dodawala maslanke i pokrzywy..nigdy zadna nie zachorowala choc byly wypuszczane na ,,spacery" po podworku.
  • Neo 2018-10-07 09:19:01
    Ciekawi mnie kto stworzyl tego wirusa?
  • Jacek 2018-10-07 07:59:56
    Jak wybić muchy? Na Myśliwych zgonić niech wystrzelają a jak nie to niech płacą!
  • Kler 2018-10-06 19:26:50
    Bardzo dobry artykuł! W końcu ktoś konkretnie wyłożył o co chodzi. Tylko to powinien robić glw, o PIWet w Puławach nie wspominając nawet. Jeżeli ktos przeczyta ze zrozumieniem, bo z tym sa często problemy, to zrozumie, że chcemy mieć wszystko polskie a nie duńskie, niemieckie czy ch.j wie jakie. Oczywiście, dr Lasiecka jest przedstawicielem Cedrobu, czyli podmiotu prywatnego, bo jakiego ma być? Przecież państwowych firm nie ma w tym biznesie chyba.
    To są rzeczy oczywiste, które przedstawiono w artykule ale w przystępny sposób. Trzeba to po prostu wdrożyć. Nie zauważam aby byli dyskryminowani mali hodowcy. Czytajcie ze zrozumieniem.
    • Poldek 2018-10-06 23:35:42
      W końcu jakiś rozumny komentarz
  • obserwator 2018-10-05 19:53:40
    tej babie przewraca się w mózgu ,,takimi tekstami robią z rolników idiotów ,,dużo jej płacą za takie pierd.....nie ,, ...a ta cała bio-asekuracja to jedna wielka ściema która nic nie daje,,nie jeden hodowca się o tym przekonał ,,nabijanie kasy i wykańczanie rolników ,,zachodni kapitał działa ,,tylko o to chodzi ,,przejęcie rynku wieprzowiny ,,a los ludzi nikogo nie obchodzi ,,rzygać się chce jak się czyta takie artykuły ..
  • gg 2018-10-05 16:28:55
    Przy takiej cenie to rolnicy nie myślą o bioasekuracji tylko o zamykaniu hodowli nie ASF a cena wykończy hodowców
  • Robert 2018-10-05 14:57:29
    Może coś o ochronie wsi przed fermami? Bo rozumiem budowanie ich w odosobnieniu. Ale plaga ferm po 500-2000 tuczników budowanych pomiędzy domami ludzi to będzie tragedia. Prawdziwa loteria na wsi.

    Jakiś Cedrob ma pomysł? Albo Pani Weterynarz? Czy też cieszymy się z tego, że Polsce brak przepisów i forsujemy ile się da?

    Tyle metrów ile świń. Taka powinna być zasada.
  • RRo 2018-10-05 13:42:48
    Może was rolnicy zainteresuje, że Zakaz Polowań wprowadza minister Spraw Wewnętrznych Brudziński, od 25 listopada do 16 grudnia 2018 na terenie Całego województwa śląskiego i Całego województwa małopolskiego. Projekt rozporządzenia ministra na stronie bip-MSW, rozporządzenie wchodzi w życie 19 października 2018. Kara dla Myśliwego to cofnięcie pozwolenia na broń.

    Jednocześnie Wojewoda Małopolski (przedstawiciel rządu) wprowadził Nakaz odstrzału sanitarnego dzików dla Kół Łowieckich w Małopolsce (rozporządzenie Wojewody Dziennik Ustaw województwa małopolskiego , poz. 3942)

    Przez 24 dni myśliwi nie będą mogli polować w całym małopolskim i całym śląskim, to 4 weekendy, gdzie na zbiorówkach strzela się dziki oraz całe 24 dni, gdzie nikt nie będzie mógł zastrzelić dzika. To są tysiące myśliwych, którzy nie wyjdą do lasu strzelać dzików. A koła w małopolskim, do którego zbliża się ASF, nie będą mogły realizować nakazanego odstrzału sanitarnego. A wasz minister Ardanowski krzyczy, że „myśliwi nie chcą strzelać” .Fajnie?
  • Biała 2018-10-05 11:49:26
    Przez tysiąc lat nie było bioasekuracji i ludzie hodowali zdrowe świnie.. Asf celowo wytworzono aby wykończyć skutecznie polskie hodowle trzody chlewnej.....
    Rząd promuje przemysłowe hodowle świń (obozy koncentracyjne)
    Ale na całe szczęście, rząd PiS to nie ciąża i można w czas usunąć.....
    • Artur1990 2018-10-05 12:56:01
      Tylko co w miejsce PiSu ? Czy jest jakaś sensowna partia na którą warto by zagłosować inna niż PiS?
      • alojzy 2018-10-05 13:13:25
        Nie o partię tu chodzi a o ludzi.PIS tworzą ludzie jacy są,to widać gołym okiem,po czynach ich poznajemy.Dużo słów wplecionej w propagandę permanentnego sukcesu to ja w czasach PRL nie pamiętam.
      • Biala 2018-10-05 19:27:43
        Pis jest wrogo nastawiony do rolników i jeżeli wygra wybory samorządowe to nas już wykończą....
        Wiem ze agencja wkrótce przeprowadzi kontrole Osn w całej Polsce..... Wiecznie śpiący niedźwiedź Juegiel nie wyznaczył w czas Osn...
        Ciemno widzę dalszą hodowlę bydła....
    • Eustachy 2018-10-05 12:57:26
      A w to miejsce wskoczy PO albo inny odłam pomagdalenkowej bandy. W polsce od 1939r zaden rząd nie byl polski i kazdy pracowal w interesie wszystkich, tylko nie Polaków. I nie sądzę zeby to sie zmieniło.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.198.15.20
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!