- Koniunktura w produkcji trzody chlewnej zmienia się na bieżąco. Dlatego też modernizujemy teraz chlewnie i przerabiamy system żywienia na mokro aby wykorzystać odpady z przemysłu spożywczego, co powinno znacznie obniżyć koszty produkcji - mówi Paweł Przybylski z Kaniwoli w woj. lubelskim.

Rolnik wraz z rodzicami prowadzi rodzinne gospodarstwo rolne o powierzchni 150 ha. Głównym działem produkcji jest chów trzody chlewnej w cyklu zamkniętym. W chlewni utrzymywanych jest 300 loch.

Po pozytywnych doświadczeniach stryja, który wprowadził chów trzody „na mokro", rolnik zdecydował się na zmianę technologii żywienia tuczników. Paszą płynną będą żywione tuczniki oraz lochy luźne.

- Czerstwe pieczywo, serwatka, wywar z gorzelni - te rzeczy w tej chwili można dostać za niewielką odpłatnością. Wszystkie składniki będą wymieszane w specjalnym zbiorniku i rozprowadzone rurociągami do zagród ze zwierzętami - tłumaczy Przybylski. - Jeśli chodzi o dostęp do tych odpadów - samemu jest dość ciężko coś takiego zorganizować. Ale są wyspecjalizowane w tym firmy, które pozyskują duże ilości odpadów przemysłu spożywczego i są w stanie dostarczyć do gospodarstwa dostawy „całosamochodowe" - dodaje.

Cała inwestycja ma się zamknąć w niebagatelnej kwocie 2 mln złotych. Nie jest to jednak wyłącznie przestawienie technologii żywienia. Inwestycja obejmuje również modernizację budynków inwentarskich łącznie ze zmianą sposobu utrzymywania świń - z chowu na głębokiej ściółce - na ruszta.

Zmiana sposobu żywienia wymaga zaopatrzenia w nową instalację do przygotowania i dystrybucji paszy. Są to m.in. zbiorniki na materiały płynne, zbiorniki do mieszania, pompy, rury rozprowadzające paszę, komputer i automatyka sterowania do zadania odpowiedniej ilości karmy na każdą klatkę.

- Koszt inwestycji jest duży, ale liczymy że dzięki niej uda się znacząco zredukować koszty produkcji. W tej chwili wykarmienie jednego tucznika kosztuje około 300 zł. Sama oszczędność w paszy powinna spowodować, że wychodowanie jednego tucznika powinno kosztować nie więcej jak 150 zł - podsumowuje Przybylski.

Wprowadzeniem nowej technologii żywienia zajmuje się firma Big Dutchman. Natomiast modernizację budynków (grodzenia, ruszta) rolnik przeprowadza na własną rękę z pomocą rodziny, co powinno zaoszczędzić około 50 proc. kosztów, jakie rolnik musiałby ponieść w przypadku wykonawstwa zewnętrznego.

Podobał się artykuł? Podziel się!