- Dobrostan zwierząt to temat, który w ostatnich latach nabiera coraz większego znaczenia. Taki jest obecnie trend w Europie i wszyscy musimy się do tego dostosować. Można powiedzieć, że w ostatnich latach jest to temat wykorzystywany politycznie w krajach starej 15-UE – mówił Zeev Noga doradca ds. weterynarii w UECBV podczas konferencji dot. "Nowego prawa UE w sprawie ochrony zwierząt podczas ich uśmiercania", zorganizowanej przez Związek Polskie Mięso.

Wchodzące w życie zmiany będą wymagały od zakładów mięsnych zarówno nakładów finansowych jak i czasu na ich wprowadzenie. Mimo tego, że wymagania są dość wymagające to przedsiębiorcy podkreślają, że jest to kolejny etap w podnoszeniu standardów produkcji oraz dostosowania się do wymagań coraz bardziej świadomych konsumentów.

- Każda taka regulacja prawna wymaga dostosowania istniejących lub wprowadzenia nowych procedur, jednak nie można w takim przypadku mówić o kłopotliwości albowiem dobrostan zwierząt jest celem nadrzędnym – powiedział Andrzej Pawelczak, rzecznik prasowy ANIMEX S.A.

Nowe prawo zacznie obowiązywać za niecałe pół roku. Jednak zakłady mięsne na dostosowanie się do niektórych wymagań rozporządzenia mają jeszcze kilka lat, wynikających z okresów przejściowych. Dlatego trudno jest teraz powiedzieć, jak zmiany prawne odbiją się na ostatecznych kosztach produkcji.

- Na wdrożenie zmian mamy kilka lat i w zasadzie dopiero uczyniliśmy pierwsze kroki w tym temacie. Trudne będą elementy, których wprowadzenie będzie wymagało nowych wysokich inwestycji, bo to będzie rzutowało na koszty produkcji - zaznaczył rzecznik prasowy firmy ANIMEX S.A.

Andrzej Pawelczak podkreśla także, - że jeżeli ten wzrost kosztów produkcji okaże się znaczący, znajdzie to swoje odbicie w cenach mięsa i cenach produktów finalnych.

Podczas konferencji wspomniano również o problemie jaki może stanowić duże zróżnicowanie trzody chlewnej, w szczególności pochodzącej ze skupów zewnętrznych. Mogą być z tym związane ewentualne późniejsze problemy dotyczące grupowania zwierząt przed ubojem pod kątem wieku i masy ciała. Dlatego ten temat nasuwa wątpliwości, czy nie będzie to element prawa, który w przyszłości mógłby wyeliminować z rynku mniejszych producentów trzody chlewnej, którzy sprzedają zwierzęta w skupach zewnętrznych. Gdzie zebrana w ten sposób grupa zwierząt nie zawsze jest jednolita pod względem wagi, a tym samym mogłaby w przyszłości być mniej atrakcyjna dla dużych zakładów mięsnych.
 

- Zróżnicowanie wielkości trzody zmniejsza się z roku na rok. Wpływają na to ujednolicone standardy żywieniowe i hodowlane. Mniejsi producenci nie muszą się martwić, bo przy bardzo niskim i nadal spadającym pogłowiu zawsze znajdą chętnych na swój żywiec -  najczęściej u mniejszych producentów mięsa lub w mniejszych zakładach przetwórczych – tłumaczy Andrzej Pawelczak. Podobał się artykuł? Podziel się!