Nie milkną echa wprowadzenia nowych zasad identyfikacji zwierząt, które w zeszłym tygodniu zaprezentowała Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Głos w tej sprawie zabrali także przedstawiciele Krajowego Związku Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej. W opublikowanym na stronie internetowej związku piśmie, nie podważają oni wprawdzie zasadności zmian, wskazują jednak na liczne problemy natury technicznej. W komunikacie związku czytamy między innymi:

„Wykonanie tatuaży u warchlaków na małżowinie usznej jest bardzo uciążliwe ze względu na stres zwierzęcia i trudności z utrzymaniem go w pozycji do wykonania tatuażu. Jeżeli zamiast tatuażu na uchu zostanie wykonany tatuaż tatuownicą uderzeniową to czytelność takiego oznakowania będzie wątpliwa, ze względu na zarastanie tatuażu tkanką oraz jego powiększanie się wraz z wiekiem zwierzęcia. Mogą pojawić się problemy w zakładach mięsnych, które będą reklamowały czytelność tatuaży. Znakowanie zwierząt, które nie przyniesie trwałości ich identyfikacji nie będzie pomocne również przy zwalczaniu chorób zakaźnych, co leży u podstaw wprowadzonej regulacji.”

Przedstawiciele związku wskazują także, na ograniczoną dostępność tatuownic przeznaczonych do oznaczania młodych zwierząt. Na rynku dostępne są jedynie urządzenia uderzeniowe, przeznaczane do tatuowania zwierząt wysyłanych do rzeźni. Oznakowanie zwierzęcia tatuownicą uderzeniową nie tylko obniża poziom dobrostanu zwierząt, ale jest także nietrwałe, i niewidoczne przed ubojem zwierzęcia. Ponadto częste tatuowanie zwierząt może sprzyjać rozprzestrzenianiu niektórych chorób, i jest dla zwierząt bardzo stresujące.

„Biorąc pod uwagę dodatkowe nakłady pracy oraz efekt końcowy dochodzimy do wniosku, że wykonanie postanowień Ustawy wiąże się z dużymi nakładami pracy po stronie producentów trzody chlewnej, dodatkowym stresem dla zwierząt oraz wątpliwym rezultatem w postaci czytelnej identyfikacji niezbędnej do zwalczania chorób zakaźnych. Producenci obciążeni dodatkowym kosztem znakowania zwierząt, a zwłaszcza ci, którzy produkują prosięta, będą zrezygnować z produkcji. Należy zatem liczyć się z dalszym spadkiem pogłowia macior.” – czytamy w komunikacie związku.