Pasożyty wewnętrzne towarzyszą trzodzie chlewnej od początków jej udomowienia. Wprawdzie intensyfikacja produkcji zwierzęcej, wprowadzenie zabiegów dezynfekcyjnych, oraz stały rozwój medycyny weterynaryjnej pozwala na kontrolowanie ich populacji, problem ten w wielu gospodarstwach wciąż istnieje.

Uważa się, że im bardziej ekstensywny system produkcji, tym zwierzęta bardziej narażone są na wystąpienie robaczyc. Sprzyja im wolnowybiegowy chów trzody, utrzymywanie w systemie ściołowym a także brak dezynfekcji chlewni. Mimo to pasożyty wewnętrzne świń mogą wystąpić także w gospodarstwach i fermach o intensywnym profilu produkcji i wysokich standardach higienicznych.

Występowanie pasożytów jelitowych takich jak tasiemce, glista świńska, czy włosień kręty nie zawsze prowadzi do wyraźnego wyniszczenia organizmu. Ich obecność w przewodzie pokarmowym niesie jednak ze pogorszenie wyników produkcji. Szkodliwość pasożytów opisać można na kilka sposobów. Przede wszystkim wykorzystują substancje odżywcze obecne w paszy, przez co pogarszają stopień jej wykorzystania. Metabolity robaków jelitowych mogą także oddziaływać toksycznie na organizm zwierzęcia. Niektóre z pasożytów bytujących w przewodzie pokarmowym świni (np. włosień kręty, tasiemiec uzbrojony), mogą być niebezpieczne dla pracowników chlewni, lub konsumentów mięsa wieprzowego.

W zapobieganiu przypadkom robaczyc dużą rolę odgrywają laboratoryjne badania kału na obecność jaj nicieni. Niestety, profilaktyczne badania stada na obecność pasożytów, wciąż są rzadkością. Jak mówi nam Jacek Karamon z laboratorium parazytologicznego Państwowego Instytuty Weterynaryjnego w Puławach, hodowcy najczęściej badają próbki kału dopiero wówczas, gdy ze stadem dzieje się coś niepokojącego. Sygnałem są zazwyczaj zmniejszone przyrosty. Niestety – jak dodaje - często badanie parazytologiczne przeprowadzane jest dopiero wtedy gdy inne środki nie pomagają. Analizę na obecność jaj pasożytów często poprzedza zupełnie niepotrzebne leczenie antybiotykowe.

Koszt przebadania jednej próbki to 29 zł. Aby badania były wiarygodne, pobrać należy próby wielkości nie mniejszej niż 3 g, od 10 proc. osobników w stadzie. W przypadku wykrycia pasożytów w kale zwierząt, należy powtórzyć analizę po przeprowadzonym odrobaczeniu – ma to na celu sprawdzenie skuteczności zabiegu.

Nieco inne zasady dotyczą pobierania próbek kału, przeznaczonych do wykrywania kokcydiozy prosiąt. W tym przypadku należy pobrać około 1 g kału od 3-4 prosiąt z miotu, i zrobić z niego próbkę zbiorczą. Badanie należy przeprowadzić u 10 proc. miotów.

Ważny jest także czas dostarczenia próbek. Zaleca się by okres od pobrania, do dostarczenia próby do laboratorium nie przekroczył 24 h. W przeciwnym razie niektóre pasożyty (np. węgorek) wydostają się z jaj, i nie da się potwierdzić ich obecności w kale. 

Podobał się artykuł? Podziel się!