Minister rolnictwa pod koniec tygodnia rozporządzeniem uchylił wcześniej nałożone bariery. Z terenów uznanych za zagrożone afrykańskim pomorem świń można będzie wywozić świnie po wyposażeniu zwierząt w odpowiednią decyzję lekarza powiatowego właściwego dla miejsca pochodzenia zwierząt oraz drugiego lekarza w miejscu odbioru. Dotyczy to także prosiąt, pod warunkiem, że na miejscu przeznaczenia odbędą 21-dniową kwarantannę. Teoretycznie problem został rozwiązany.

Niestety nadal wiele zakładów nie chce kupować świń z terenów uznanych za zagrożone, nikt nie chce kupować mięsa, które będzie oznakowane pieczęcią z przekreśleniem . Co to oznaczenie w praktyce będzie oznaczało?

- Trwają konsultacje z Unią - czy to mięso i przetwory będą mogły być dopuszczone do obrotu pod warunkiem obróbki termicznej w temp. 80 st., czy wystarczy 60 st., czy też będzie można dopuścić mięso surowe - powiedział w rozmowie z portalem farmer.pl dr inż. Tadeusz Blicharski, dyrektor biura Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej "POLSUS".

- Musi być opracowany model wsparcia finansowego, bo wiadomo że zakłady, które zakupią mięso z tego terenu, będą znacznie dołowały cenę, dlatego cenę należałoby producentom wyrównać. Mają zdrowe świnie, a nie mogą sprzedać ich za cenę jaka im się należy. Z drugiej strony, jeśli zakłady mięsne będą miały wymogi sanitarne, które zmuszą ich do przeznaczenia tego mięsa np. na konserwy, to także finansowo na tym dobrze nie wyjdą. Problem jest poważny i bez decyzji ekonomicznej nie uda się go rozwiązać - kontynuował.

Podobał się artykuł? Podziel się!