W przeddzień rozpoczęcia programu bioasekuracji minister rolnictwa przypominał o możliwości skorzystania z zakończenia chowu świń w gospodarstwach z terenów objętych programem bioasekuracji.

W sytuacji, gdy rolnicy nie będą w stanie dopełnić wszystkich wymagań weterynaryjnych związanych z zabezpieczeniem gospodarstwa przed wniknięciem wirusa, mogą liczyć na sprzedaż zwierząt po cenie rynkowej. Następnie, na rekompensatę za zaprzestanie utrzymania trzody chlewnej w gospodarstwach przez okres 3 lat.

Marek Sawicki zapewnił, że w przypadku gdy strefa objęta programem bioasekuracji zostałaby poszerzona, to wówczas zostanie uruchomiona stosowna rezerwa z puli zwalczania chorób zakaźnych na wypłacenie rekompensat.

Jednocześnie, Marek Pirsztuk, Główny Lekarz Weterynarii przypomniał, że nowy obszar tzw. część trzecia, czyli strefa zagrożenia (strefa niebieska) wyznaczona w kwietniu przez KE jest najmniejsza spośród obszarów tego typu wyznaczonych na Litwie, Łotwie czy w Estonii.  – Jest to z północy na południe odległość ok. 65 km, z kolei ze wschodu na zachód ok. 23 km  – podkreślił.

Należy zauważyć, że na obszarze zagrożenia, wg danych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, na dzień 31 marca 2015r. znajdowało się 317 stad, w których utrzymywanych było 2106 świń.

Na dzień dzisiejszy nie ma  skupu zwierząt z tego terenu - nie mamy rzeźni, która ubijałaby te zwierzęta, dlatego nie ma praktycznie ruchu zwierząt z tej strefy. Przypuszczam, że świnie zostaną na tym terenie, a mięso z tych zwierząt będzie konsumowane w gospodarstwach na użytek własny. Program bioasekuracji jest również narzędziem, które pozwoli na zdjęcie zwierząt z tej strefy - powiedział GLW.

- Dlatego zachęcamy rolników do zgłaszania się – dodał szef resortu rolnictwa.

Ważną informacją było zapewnienie prof. Krzysztofa Niemczuka o przygotowywaniu się Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach do rozpoczęcia badań nad wypracowaniem skutecznej oraz szybkiej metody diagnostyki wirusa u świń i dzików w terenie.

- Jesteśmy w stanie w ciągu najbliższej przyszłości opracować nowe metody badawcze, które odciążą budżet państwa. Bazując na naszej wiedzy, wiarygodnych danych z terenu i ponad 60 tys. próbek badań wirusa, jesteśmy w stanie opracować metodę, aby lekarze weterynarii w lecznicach, czy w zakładach mięsnych mogli prowadzić wstępne badania tańszymi metodami tak, aby do naszego instytutu trafiały już tylko próbki podejrzane, czyli wątpliwe albo dodatnie. Wtedy będziemy mogli zameldować, że koszty zwalczania ASF będą niższe – tłumaczył dyrektor PIW w Puławach.