Od początku 2000 r.  rynek produkcji świń we Włoszech zaczął się gwałtownie zmieniać. W pierwszej dekadzie  XXI wieku  83 proc. prywatnych gospodarstw zajmujących się produkcją trzody chlewnej zniknęło z tego sektora. Mimo tego pogłowie świń we Włoszech, w tym okresie wzrosło o 8,5 proc., a przeciętna liczba świń w gospodarstwie zwiększyła się o 500 proc.

Włoski spis rolny wykazał, że w 2000 r. na terenie tego kraju  było ponad 156 tys. gospodarstw produkujących trzodę chlewną. Podczas, gdy dziesięć lat później odnotowano jedynie 26 tys. gospodarstw.

Malejąca ilość gospodarstw nie odzwierciedla się w pogłowiu świń. W 2000 r. pogłowie trzody chlewnej liczyło trochę ponad 8,6 mln szt., z kolei w 2010 r. wzrosło już do 9,3 mln szt. W konsekwencji średnia liczba świń utrzymywanych w jednym gospodarstwie wzrosła z 55 szt. do 356 szt.

Można powiedzieć, że Włochy są już po okresie reorganizacji od małych rodzinnych gospodarstw do gospodarstw o typowym charakterze przemysłowej produkcji trzody chlewnej.

Włosi porównując się do  europejskich liderów w produkcji świń, jak Niemcy, Dania, czy Holandia, nieustannie zwracają uwagę na to, że ciągle niewielka część łańcucha żywnościowego produkcji wieprzowiny jest w rękach rolników.   Tamtejsi producenci trzody są udziałowcami tylko 14 proc. całego łańcucha zajmującego się szeroko pojętą produkcją wieprzowiny, duża większość w tym sektorze należy do firm paszowych.