Na XXI Krajowej Wystawie Zwierząt Hodowlanych w Poznaniu hodowcy świń nie mogli liczyć na przypadek, że to właśnie ich knurek czy loszka wpadną w oko sędziemu i wyjadą z wystawy z tytułem czempiona. Decyduje bowiem o tym w równym stopniu ocena pokroju, dokonywana przez sędziów na ringu, jak i punkty przywiezione z domu, czyli punkty za wartość hodowlaną i użytkową. Ponadto świnie rasy w.b.p., p.b.z. oraz ich mieszańce muszą być wolne od genu wrażliwości na stres. Zwierzęta mogą dostać maksymalnie 6 pkt za wartość hodowlaną i 6 pkt za pokrój. W sumie więc maksymalna ocena może wynieść 12 pkt.

Piotr Polok, który w trzyosobowej komisji oceniającej zwierzęta na tegorocznej wystawie reprezentował Polski Związek Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej POLSUS, wyjaśnia, że zwierzęta są szeregowane według liczby punktów, uzyskanej w obydwu wycenach. Gdy liczba punktów jest taka sama, następuje dogrywka bezpośrednio na ringu. Tytuł czempiona uzyskuje ten knurek i loszka, które zdobędą najwyższą liczbę punktów spośród zwierząt prezentowanych w danej rasie. Osobno wyceniane są świnie ras linii matecznych i ojcowskich – mówi Piotr Polok, gdyż różne są kierunki selekcji tych linii. Od ras matecznych oczekuje się dużej liczby prosiąt urodzonych i odchowanych, bardzo dobrego przystosowania do lokalnych warunków środowiskowych, a także zwierząt bezstresowych. Nie muszą natomiast mieć maksymalnych cech tucznych i rzeźnych. Wystarczający jest u nich przyrost dzienny 600–700 g i zawartość w tuszy 54–58 proc. mięsa. Inaczej jest z rasami ojcowskimi, od których wymaga się jak najwyższych przyrostów dziennych, jak największej mięsności tuszy i dobrej jakości mięsa. Cechy te muszą jednak iść w parze z dobrym pokrojem, gdyż jest duże niebezpieczeństwo wystąpienia wad budowy. Jako przykład Piotr Polok wskazuje na częste załamania za kłębem i osłabienie mięśni przy kręgosłupie przy jednostronnej selekcji świń na mięsność.