O zakazie importu Eduard Grama - minister rolnictwa Mołdawii, poinformował dziennikarzy na specjalnie zwołanej konferencji prasowej. Zakaz obejmuje zarówno import żywca, jak i mięsa wieprzowego. Grama przyznał, że w kraju  wykryto dwa ogniska ASF-u. W obu przypadkach następstwem choroby były nagłe padnięcia kilkunastu sztuk w stadzie. Zdarzenia miały miejsce na północy kraju w rejonie Donduseni, 200 kilometrów od stolicy. U świń wystąpiły typowe objawy dla ASF-u takie jak: wysoka gorączka, liczne wybroczyny na skórze, biegunka z domieszką krwi.

Gospodarstwo, w którym wybuchło pierwsze ognisko utrzymywało 10 ośmiomiesięcznych świń w wadze około 80 kg. Sześć z nich padło między 17 a 20 września. Jednak właściciel nie poinformował o tym służb weterynaryjnych. Dopiero, kiedy padły kolejne sztuki weterynaria pobrała próbki do badań, które potwierdziły chorobę. Jak wykazało dochodzenie, zarówno w pierwszym, jak i drugim przypadku hodowcy jeździli do pobliskiego Mohylewa Podolskiego na Ukrainie, skąd przenieśli chorobę. Do zarażenia stada doszło poprzez karmienie świń odpadami kuchennymi. Miejscowość, w której wystąpił wirus leży niespełna 25 kilometrów od granicy z Ukrainą.

Mołdawia nie posiada laboratorium, które mogłoby stwierdzić chorobę ASF-u, dlatego wszystkie próbki musiały być badane w Hiszpanii.

Jak się okazuje, kraj ze stolicą w Kiszyniowie ma podobny do Polski problem ze sprzedażą żywca w tzw. szarej strefie. Specjaliści obawiają się rozszerzenia wirusa poprzez rolników. Może do niego dojść w przypadku, kiedy rolnik orientując się o chorobie świń, będzie próbował je prędko sprzedać na lokalnym bazarze.

Po wprowadzonym embargu rosyjskim na produkty z Mołdawii, kraj nie obawia się spadku eksportu, który  obecnie jest i tak jest niewielki. Mołdawia jest przede wszystkim importerem wieprzowiny z Danii, Niemiec, Belgii i Brazylii.