Od ponad roku wirus ASF jest obecny na terenie Polski. W ocenie prof. Zygmunta Pejsaka choroba jest trudna do opanowania ale udało nam się ją utrzymać na bardzo wąskim obszarze. Znacznie gorzej, z opanowaniem choroby radzą sobie Litwa, Łotwa, czy Estonia, nie mówiąc już o Białorusi, która nie chce w tym zakresie udzielać szczegółowych informacji, a współpraca z tamtejszymi służbami weterynarii jest znikoma. 

Dlatego między innymi afrykański pomór świń cały czas stanowi spore zagrożonie dla krajowej produkcji świń. 

- Przy walce z pomorem dużo zależy od świadomości producentów i wypełniania standardów bioasekuracji w gospodarstwach. Musimy też zredukować populację dzików, bez względu na to ile to będzie kosztowało. Zagrożeniem są też środki transportu i handel warchlakami, przywożonymi z Litwy, Łotwy, czy Estonii, gdzie cały czas pojawiają się nowe ogniska ASF - tłumaczył prof. Zygmunt Pejsak z PIW-PIB w Puławach, podczas wykładu "ASF zagrożenie dla produkcji świń w Polsce", który miał miejsce podczas ostatnich Targów Ferma w Łodzi.

Profesor apelował do słuchaczy mówiąc aby dwa razy zastanowili się nad tym, czy muszą kupowac tego trochę tańszego warchlaka, bez względu na ryzyko jakie to ze sobą niesie. Przytoczył tutaj przykład litewskiej fermy Ignalin, skąd przywożono do Polski zwierzęta, a na której przez okres pięciu tygodni panował w tym czasie pomór - mieleiśmy naprawdę bardzo dużo szczęścia, że trafiły do nas zwierzęta zdrowe. Stało się tak ponieważ ASF bardzo powoli przenosi się pomiędzy stadami, jak i w obrębie stada. Jest to zupełnie inaczej niż w przypadku klasycznego pomoru świń (CSF). Wtedy, kupiliśmy po prostu zwierzęta z budynku, gdzie pomór jeszcze nie był obecny - wyjasniał profesor. 

W tamtym czasie (lato 2014 r.), w ciągu trzech dni, na litewskiej fermie ubito i zutylizowano wówczas ok. 25 tys. świń. Kompleks produkcyjny należał do duńskiego koncernu.

Jak zauważył w trakcie prelekcji profesor Pejsak, większość krajów chroni swoją produkcję oraz swoich hodowców. Zazwyczaj ogranicza import wieprzowiny w takich sytuacjach. Oczywiście możemy kupować wieprzowinę i zwierzęta z innych krajów, z regionów wolnych od ASF, bo pozwala nam na to prawo unijne. Ale czy zawsze musimy to robić?

- Inne państwa UE, nie chcą od nas kupować, mimo tego że strefa z ograniczeniami jest wąska i stanowi niewielką część kraju. Z kolei, my nadal kupujemy tusze, warchlaki, czy tuczniki, z krajów które są obciążone wysokim ryzykiem szerzenia się tej groźnej choroby jak: Litwa, Łotwa, czy Estonia - tłumaczył profesor.

Nie zawsze chodzi tu wyłącznie o bezpośredni wjazd mięsa, czy zwierząt zakażonych wirusem do Polski.

Do tego może dojść również poprzez niedokładną dezynfekcję samochodów transportujących tusze i zwierzęta, czy też kierowców, którzy mogą przewozić mięso, a później wyrzucać je przy drodze. Jeżeli taki produkt - mięso, słonina, czy kanapka z wędliną będą zakażone ASF i później zje to dzik - to nadal, na terenie Polski będzie wzmacniać się szerzenie choroby. 

Podobał się artykuł? Podziel się!