Dramat – to najczęściej powtarzane ostatnio przez rolników słowo opisujące sytuację na rynku wieprzowiny. – W tej chwili jest 2,60; z Vatem jest 2,70 z groszami. Jest to co najmniej o złotówkę poniżej kosztów produkcji – mówi Mariusz Gołębiowski – ZZR „Ojczyzna”

Niskie ceny skupu żywca wywołują nie tylko duże niezadowolenie na wsi. Jest to także powód ostrych ataków opozycji na szefa resoru rolnictwa Andrzej Leppera. Wypomina mu się, że nie spełnił obietnic poprawy sytuacji na wsi, które składał, kiedy jeszcze nie był ministrem. – Mamy najniższą cenę żywca w Unii, a najwyższe ceny pasz. – twierdzi Stanisław Stec – poseł SLD.

Co na to Andrzej Lepper? Minister odpiera zarzuty i przypomina, że wielokrotnie prosił Komisję Europejską o zgodę na pomoc dla hodowców trzody chlewnej i tej zgody nie dostał. Jedyne co może teraz zrobić to zarządzić wymianę państwowych rezerw na wypadek wojny. – Jesteśmy w stanie zakupić do 80 tys. ton półtusz wieprzowych. Tyle deklaruje rząd i na to środki są.- zapewnia.

Półtusze będą skupowane po cenach rynkowych gdyż na inne rozwiązanie nie byłoby zgodne z unijnymi przepisami. Minister jak ognia boi się też nazywania działań Agencji Rezerw Materiałowych interwencją. – Proszę pamiętać, że to nie jest interwencja, nam interwencji prowadzić nie wolno – podkreśla.

Andrzej Lepper przyznaje też, że obecne działania nie rozwiążą sytuacji na rynku trzody chlewnej. Co więc można zrobić? Plany ministerstwa są tak ambitne, że zdaniem niektórych, aż niemożliwe do zrealizowania. Chodzi o opracowanie umowy kontraktacyjnej, która na dłuższy okres czasu zagwarantuje rolnikom cenę, a punktom skupu stałe dostawy.

Źródło: Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!