Wysoki poziom higieny jest podstawą nowoczesnej produkcji świń. Jest ona bowiem niezbędna do utrzymania optymalnej kondycji zdrowotnej zwierząt, a co za tym idzie zadowalających parametrów produkcji. Jak podkreślają specjaliści, rolnicy na ogół zdają sobie sprawę z konieczności umycia czy dezynfekcji wnętrza obiektu, jednak podczas przeprowadzania tych zabiegów bardzo łatwo o błędy. Jednym z najczęściej spotykanych jest mycie powierzchni w chlewni bez użycia detergentu. Postępowanie takie może wynikać zarówno z nieświadomości jak i chęci ograniczenia kosztów produkcji. Niestety przynosi ono więcej szkód niż korzyści.

Umycie powierzchni przy użyciu samej zimnej wody nie spełnia swojego zadania. Powierzchnie wewnątrz obiektu pokryte są bowiem białkowo-lipidową warstwą zwaną biofilmem, pod którą bytują niezliczone ilości drobnoustrojów. Zimna woda, podana nawet pod wysokim ciśnieniem, nie jest w stanie zniszczyć biofilmu, jednocześnie preparat dezynfekujący rozpylony na jego powierzchni nie może skutecznie zredukować populacji drobnoustrojów. Popełniając zatem jeden, na pozór mało znaczący błąd, niweczymy cały zabieg dezynfekcji. Z tego też powodu nie warto decydować się na rezygnację z zastosowania detergentu. Przynajmniej w sytuacji, kiedy do mycia chlewni używamy zimnej wody.

Nad rezygnacją z zastosowania detergentu można się natomiast zastanowić w sytuacji, gdy myjemy wnętrze chlewni gorącą wodą: rozpuszcza ona bowiem biofilm, a wysoka temperatura zabija większość drobnoustrojów. Mycie chlewni przy użyciu gorącej wody ma jednak swoje słabe strony: wysoki koszt zakupu urządzenia (myjki posiadające opcję podgrzewania wody kosztują powyżej 5 tys. zł), podwyższony koszt zużycia energii elektrycznej czy intensywne skraplanie pary, które utrudnia przeprowadzenie zabiegu. Wydaje się więc, że najlepszym wyborem jest mycie obiektu przy użyciu zimnej wody, ale z użyciem detergentu.