Choć zbliżająca się wiosna cieszy prawdopodobnie każdego producenta trzody chlewnej, niesie ona ze sobą pewne zagrożenie dla zdrowia tuczników. Mowa tu o dużych wahaniach temperatur, jakie następują w ciągu doby. W najbliższych tygodniach w ciągu dnia temperatury z pewnością zbliżą się do 20°C, jednakże noce wciąż pozostają chłodne. Dobowe amplitudy temperatur mogą wynosić wiosną kilkanaście °C. Tak duże różnice temperatur pomiędzy dniem a nocą, nie służą niestety zdrowiu świń. Zwłaszcza wysokoprodukcyjne genotypy cechują się dużą wrażliwością na zmiany temperatur. Mogą one sprzyjać wystąpieniu między innymi takich jednostek chorobowych jak różyca, zakażenie beztlenowcami, czy APP (Pleuropneumonia świń). Choć są to choroby zakaźne, spadek odporności wywołany przez niesprzyjające warunki środowiskowe może wywołać zachorowanie.

 

>>>>>> Czytaj więcej: Jakie straty może przynieść APP na fermie?

 

Oczywiście nagły spadek temperatur może okazać się zabójczy dla prosiąt przebywających na porodówce, ale także znajdujących się na odchowalni.

Opisany problem pojawia się szczególnie w starszych obiektach. Nowoczesne tuczarnie wyposażone są zazwyczaj w komputerowe systemy sterowania mikroklimatem, które dopasowują wydajność pracy układu wentylacyjnego do warunków panujących zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz obiektu. W ten sposób w pomieszczeniach udaje się utrzymać relatywnie stabilną temperaturę. W starszych obiektach wiele zależy od czujności człowieka. Występuje w nich zazwyczaj konieczność „ręcznego sterowania” systemem wentylacji, co sprawia, że tylko regularna kontrola warunków panujących w obiekcie pozwoli nam uniknąć wysokiej amplitudy temperatur.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!