Czasem uda się im wyprowadzić z równowagi przepędzającego, bo trzeba żeby świnia szybko przeszła, a nie protestowała przy każdej okazji.

Uczymy się całe życie i nawet sytuacje codzienne przy obsłudze zwierząt potrafią dołożyć nam jakże cennego doświadczenia.

Wiadomo że stres potrafi wywoływać bardzo różne reakcje u zwierząt, czasem jest korzystny, np. kiedy chcemy wywołać ruję lub niekorzystny jak w poniższej sytuacji.

Przy wprowadzaniu na porodówkę loszek do pierwszego porodu z kojców grupowych, jedna z nich doznała tak silnego stresu że od tego momentu przestała jeść, pić a nawet wstawać. Trwało to tydzień czasu, kiedy wypróbowano wszystkie leki, witaminy i wszystko okazało się nieskuteczne.

Loszka nie jadła, nie wstawała, chudła coraz bardziej, a termin porodu zbliżał się. Nie ma czasem wyjścia i trzeba zastosować rozwiązanie tzw. niekonwencjonalne i potraktować świnię bardziej „po ludzku", czyli pozwolić jej zapoznać się z kojcem, powąchać, po prostu poznać. Sukcesywne próby podnoszenia w rozpiętym jarzmie poskutkowały tym, że locha dokładnie obwąchała cały kojec, rozejrzała się i wyjadła całą paszę z koryta.

Pierwszy raz spotkałam się z aż tak silną blokadą psychiczną spowodowaną stresem. Wiadomo, że przy blokowaniu loszek jarzmem, tym bardziej kiedy przychodzą one z kojców grupowych, nie ma czasu na "zapoznanie" z kojcem bo świnia myśli wtedy tylko jak się wywinąć i uciec, więc blokada jarzmowa musi być dosłownie błyskawiczna. Jednak po jakimś czasie zwykle wszystkie lochy wstają do jedzenia i zapominają o stresie, tym bardziej po porodzie.

Po wszystkim jednak poobserwujmy, czy wszystko w porządku, czy loszka je, czy wstaje itd. W razie problemów nie wpadajmy w panikę i na spokojnie wypróbujmy najpierw najprostsze sposoby. 

Podobał się artykuł? Podziel się!