Stosowanie żyta w żywieniu trzody nie jest niestety w naszym kraju zbyt popularne. Wciąż pokutują bowiem nieprawdziwe opinie na temat negatywnego oddziaływania tej paszy na organizm świń. W rzeczywistości jednak stosując żyto hybrydowe można osiągnąć podobne wyniki jak w przypadku pozornie bardziej wartościowych zbóż. Dowodem na to jest gospodarstwo Edmunda i Wojciecha Loose, mieszczące się nieopodal Częstochowy, w którym 2000 tuczników otrzymuje pasze z udziałem żyta hybrydowego sięgającego 50 proc. – Niektórzy stosują udział żyta sięgający nawet 70 proc. u nas stosujemy go nieco mniej, jednak połowa składu paszy dla starszych tuczników to właśnie żyto hybrydowe – mówi w rozmowie z naszym portalem Wojciech Loose.

Co istotne, zastosowanie wysokich udziałów żyta nie przeszkadza w osiąganiu wysokich wyników produkcyjnych –średnie dzienne przyrosty wynoszą na naszej fermie powyżej 1000 g, a współczynnik wykorzystania paszy oscyluje w granicach 2,6 – 2,7. – mówi pan Wojciech. W tuczu wykorzystywane są warchlaki pochodzenia duńskiego, które cechują się bardzo wysokim potencjałem wzrostowym.

Żyto hybrydowe jest wartościową, a jednocześnie niedrogą paszą dla trzody. Ma niewygórowane wymagania glebowe, cechuje je niższy koszt nawożenia i ochrony, i ma bardzo wysoki potencjał plonotwórczy. Krajowe zalecenia żywieniowe dopuszczają 30 proc. udział żyta w paszach dla tuczników w masie 28 – 60 kg, i 50 proc. udział omawianego surowca w mieszankach dla starszych tuczników.