Wojciech Kluz prowadzi dużą hodowlę świń w woli Małej koło Łańcuta. Jeszcze niedawno w tych chlewniach było ponad tysiąc warchlaków. Teraz jest połowę mniej. Przyczyną, poza niskimi cenami skupu jest to, że nie ma ich czym karmić.
Józef Rajzer z Markowej co roku sprzedaje do ubojni 100-120 świń. Choć z niektórymi firmami. Współpracuje na stałe i tak ma duże kłopoty ze zbytem.
Hodowcy nie mają wątpliwości, że sytuacja jest kryzysowa. Dlatego uważają, że trzeba jak najszybciej wprowadzić w życie pomysł ministerstwa rolnictwa o obowiązku podpisywania umów kontraktacyjnych miedzy rolnikami a przetwórcami misa.
Właściciele zakładów przetwórczych już teraz- podobnie jak Jan Fołta z Markowej- związani z częścią dostawców umowami, też uważają, że to dobry pomysł. Ale ich zdaniem mogą być problemy z jego realizacją.
Sen z powiek podkarpackich hodowców spędza jednak bardzo niska cena skupu żywca. Choć w tej chwili, to średnio 3 złote 20 groszy za kilogram, czyli więcej niż jeszcze kilka tygodni temu, to zdaniem rolników zdecydowanie za mało, aby pokryć koszty hodowli. Minimum na jakie czekają to chociaż cztery złote.

Źródło: Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!