Obecna sytuacja jest wynikiem wielu zaniedbań z przeszłości – tłumacz portalowi farmer.pl Tadeuszem Blicharski. I zauważa, że problemy i kryzysy na rynku trzody chlewnej były dotychczas załatwiane na zasadzie „gaszenia pożaru” i, zwykle, wykorzystywane do walki politycznej. Faktycznie Polska do tej pory nie doczekała się żadnych regulacji na tym rynku.

Wiadomo, że producenci w Polsce są bardzo rozdrobnieni, natomiast w UE produkcja ta jest dużo bardziej skoncentrowana. Dlatego też nasze rodzime gospodarstwa są narażone na głębsze kryzysy. - Szkoda, że nie mamy żadnych zabezpieczeń przed „górkami” i „dołkami” świńskimi, które łagodziłyby sytuację i pomagały naszym producentom przetrwać najgorsze chwile.

UE już dawno przygotowała się do takich załamań na rynku wieprzowiny – jest to dla nich naturalna kolei rzeczy – my natomiast dokładnie wiemy, że ten problem jest cykliczny – jednak nic z tym do tej pory nie zrobiono – konkluduje Tadeusz Blicharski. Unia podchodzi niechętnie do tematu dodatkowej interwencji na rynku. Zwłaszcza, że w zasadzie te instrumenty, które zostały wykorzystane do tej pory, prawdopodobnie wystarczą na złagodzenie kryzysu w Unii – ale nie w Polsce. Wprowadzenie dopłat do eksportu jest problematyczne, bo na pewno sprzeciwi się temu WTO – natomiast nasz rząd ma związane ręce przez UE – i nie jest w stanie zrobić nic, aby poprawić sytuację na rynku trzody chlewnej.

Obecny kryzys jest wręcz na rękę dla największych producentów w UE – zwraca uwagę Tadeusz Blicharski: - tam produkcja jest na tyle skoncentrowana, że są wstanie przetrwać bez trudu kryzys, zabije on jednak drobniejszych hodowców i producentów w tym także z Polski – a na ich miejsce wejdą więksi producenci.  

Nie ma łatwych recept. Z dnia na dzień sytuacji nie da się zmienić. Trzeba po prostu spróbować jakoś przetrwać. Jedyne co pozostaje, to ograniczyć produkcję. I tak zresztą się dzieje: – rolnicy masowo wyprzedają, aby więcej nie stracić. Potrzebne są raczej działania długofalowe: przede wszystkim odblokowanie eksportu naszego mięsa, co jest związane głównie z wyeliminowaniem choroby Aujeszkyego, wdrożenie systemu etykietowania naszego polskiego mięsa, a także uruchomienie internetowej platformy do handlu. Potrzebne są też jasne regulacje stabilizujące rynek, które efektywnie niwelowałyby skutki cyklicznej dekoniunktury na rynku trzody chlewnej.  

Źródło: farmer.pl