Dramatycznie niskie pogłowie świń, najniższe od 60 lat nie napawa optymizmem w zakresie wdrażania jakichkolwiek planów o odbudowie pogłowia świń zarówno przez związki branżowe, jak i ministerstwo rolnictwa.

Przypomnijmy, że Główny Urząd Statystyczny podając dane z grudnia 2015 r. o stanie pogłowia świń zaznaczył, że w ciągu ostatniego roku pogłowie to, zmniejszyło się o 6 proc. Szczególnie niepokojące jest małe stado loch, które skurczyło się do nieco ponad 800 tys. Warto zauważyć, że ok. 200 tys. loch utrzymywanych jest na fermach wielkotowarowych, a 600 tys. sztuk w pozostałych gospodarstwach.

Te dane w żadnym razie nie dają szans na szybką poprawę produkcji trzody chlewnej w kraju. Niektórzy eksperci z branży otwarcie mówią, że za chwilę zjemy ostatnią (polską) lochę. Od kilku dobrych miesięcy docierają do nas sygnały, że rolnicy utrzymujący stada loch zaczęli znacząco je ograniczać. Jest to jasną przesłanką do tego, że import prosiąt tak jak się umacniał w ostatnich latach, tak będzie rósł nadal. Wielkość importu świń do tuczu w 2015 r. zamknęła się na poziomie 5,9 mln szt. Ciekawe są prognozy duńskich ekspertów, które mówią, że do 2024 r. do Polski na tucz będzie wjeżdżać aż 12 mln prosiąt rocznie. Czy to oznacza, że produkcja prosiąt w Polsce będzie zajęciem rzadko spotykanym?

Wydaje się, że publikowane liczby i prognozy zmieniają nieco podejście rządzących ale i związków branżowych na temat rozwoju gospodarstw trzody chlewnej. Coraz bardziej podkreśla się, że nie należy przeszkadzać w rozwoju rolnikom, którzy chcą inwestować i specjalizować się w produkcji świń. W wielu głosach wyraźnie zaznacza się również opinia, że powinno się zadbać także o rozwój towarowych gospodarstw specjalizujących się w rozrodzie i dostarczających prosięta na krajowy rynek. Aktualnie, tylko one mają szansę zbudować jakąkolwiek konkurencję dla rosnącego importu prosiąt.

Podobne stwierdzenia pojawiały się podczas zeszłotygodniowej sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Można było usłyszeć wiele głosów rolników, którzy chcą się rozwijać poprzez powiększanie skali produkcji. Jest to konieczne, aby stworzyć dobrą ofertę handlową na rynek. Absolutnym minimum staje się 200 loch cyklu trzytygodniowym lub 400 loch w cotygodniowym cyklu oproszeń. Sporo rolników ma takie plany, aby powiększyć swoją skalę produkcji i ostatecznie handlować większą partią zwierząt. Niestety na ich drodze staje wiele przeszkód, które weryfikują ich zapał.