Dzisiaj ASF u dzików jest obecny w 4 województwach: podlaskim, lubelskim, warmińsko-mazurskim i mazowieckim oraz w 31 powiatach tych województw. Zasięg ASF u dzików sięga 175 km w głąb kraju od wschodniej granicy, wzdłuż wschodniej granicy wynosi 325 km. Prędkość przenoszenia wirusa poprzez dziki wynosi 5 km/miesiąc.

W ocenie profesora nie mamy szans aby w najbliższych latach zwalczyć pomór u dzików. – Jest to niezwykle trudny temat aby opanować chorobę u zwierząt wolnożyjących. Przez najbliższe 10-15 lat, nie będzie szczepionki przeciwko tej chorobie, a bez szczepionki jest to praktycznie niemożliwe.

Raczej pewne jest, że choroba występująca u dzików prędzej czy później przeniesie się na dalsze województwa. Im większa populacja dzików na danym terenie tym szybciej choroba się szerzy.

Jak przypominał prof. Zygmunt Pejsak 4 lata temu nie wiedzieliśmy co robić z dzikami. Zakładano, że wirus naturalnie wybije dziki. W praktyce okazało się, że populacja mimo choroby nie maleje. Po pól roku od wystąpienia choroby, zmieniliśmy zdanie na konieczność zredukowania populacji. Niezbędny przy zwalczaniu choroby wśród populacji dzików jest ich ekstremalny odstrzał. Redukujący populację nawet poniżej 0,1 dzika/km2.

Nie ma wątpliwości, że z roku na rok zwiększa się liczba chorych dzików. Z danych PIW-PIB w Puławach wynika, że krzywa ta rośnie w dramatycznie szybkim tempie. W 2014 r. odnotowano 30 przypadków ASF u dzików, w 2015 r. 53, 2016 r. 80, w 2017 r. 741, a w styczniu br. już 323. Oczywiście te dane, to nie tylko wynik szerzenia się choroby, ale też zwiększenia intensywności badań padłych i odstrzelonych dzików. Wyniki potwierdzają jednocześnie, że choroby nie da się zatrzymać jeśli populacja dzików pozostanie na stałym poziomie. Dla krajowych producentów świń oznacza to, że w niedługim czasie będą musieli nauczyć się funkcjonować w obecności wirusa ASF, który będzie powszechnie występował na coraz większym terenie Polski. Zwiększa to poziom ryzyka dla prowadzenia produkcji świń, bo im więcej wirusa jest w otoczeniu, tym większe jest prawdopodobieństwo zawleczenia go do gospodarstwa.

Rokrocznie populacja dzików zwiększa się o 110 proc. Zdaniem profesora ten poziom jest większy, bo może sięgać nawet 150 proc. Populacja dzików rośnie, a stosowane tradycyjne metody odstrzału nie przystają do dzisiejszych czasów. W zeszłym roku odstrzeliliśmy 6 razy więcej dzików niż 30 lat temu, mimo tego dzików przybywa, a odstrzał nie nadąża za rozmnażaniem się tych zwierząt.

W obserwacji wirusa w populacji dzików niepokojącym zjawiskiem jest to, że coraz więcej dzików przeżywa dłużej z chorobą, niż to wcześniej zakładano. - Stwierdzamy coraz więcej wyników serologicznie dodatnich u dzików odstrzelonych. Rośnie udział dzików, który przeżywa zakażenie. Na razie jednak wszystkie dziki padają i nie mamy chronicznych siewców – tłumaczył profesor.

Podobał się artykuł? Podziel się!