Hodowla świń jest szczególnie dzisiaj trudnym zajęciem oprócz pracy hodowlanej prowadzenia odpowiedniego doboru i selekcji zwierząt, hodowcy muszą konkurować z coraz szerszą ofertą komercyjnych firm hodowlanych.

Na dodatek nie da się ukryć, że hodowcy nie widzą szansy poprawy sytuacji ani w programie odbudowy pogłowia przygotowanym przy ministrze rolnictwa, ani w strategii rozwoju produkcji trzody chlewnej do 2030 r. opracowanej przez POLSUS.

Rolnicy przede wszystkim zwracają uwagę na to, że założenia ewentualnych dotacji  do modernizacji lub budowy chlewni dla sekcji rozrodu nijak się mają do realiów krajowych gospodarstw, które prowadzą hodowlę – powodując ich wykluczenie.

– Zakładany pułap 150 loch stada podstawowego w gospodarstwach,  które mogłyby otrzymać dotację, jest nierealny dla przeciętnych gospodarstw hodowlanych. Sam mam w stadzie 32 lochy wbp, jeżeli odważyłbym się powiększyć do tej wielkości stado to nie znalazłbym na pewno w swoim regionie odbiorców na materiał hodowlany. W okolicy nie ma takiego potencjału na sprzedaż takiej ilości loszek i knurków jakie mogłoby wyprodukować tak duże stado – mówił w Poznaniu Stanisław Ostrowski, hodowca  z woj. lubelskiego.