Każdy hodowca wie, że w żywieniu trzody chlewnej (zresztą tak jak i każdej innej grupy zwierząt) liczy się nie tylko ilość białka dostarczonego wraz z paszą, ale też wzajemny stosunek zawartości poszczególnych aminokwasów. Zwierzęta wykazują bowiem zróżnicowane zapotrzebowanie na poszczególne aminokwasy egzogenne. Ich niedobór – ale także nadmiar w dawce niesie ze sobą negatywne konsekwencje. Nadmiar białka w paszy to strata pieniędzy – pewna ilość tego składnika, nie będzie wbudowywana w tkanki zwierząt, a zostanie rozłożona do prostszych związków i wydalona wraz z odchodami. Równie istotnym problemem jest niedobór poszczególnych aminokwasów. Sprawia to, że pozostałe aminokwasy, nawet jeśli występują w optymalnej ilości, nie są w pełni wykorzystane.

Najważniejszą konsekwencją wynikającą z nieodpowiednio zbilansowanego składu białka jest oczywiście pogorszenie wykorzystania paszy, a co za tym idzie straty dla hodowcy. Białko jest jednym z droższych składników paszy, im więc lepsze jego wykorzystanie, tym lepsze powinny być wyniki tuczu.

Ważny jest również negatywny wpływ, jaki złe zbilansowanie tego składnika wywiera na mikroklimat chlewni, jak i otoczenie obiektu. Produkty rozpadu białek, wydalone z organizmu są przyczyną podwyższonej emisji odorów. Wysokie stężenie amoniaku i siarkowodoru pogarsza poziom dobrostanu zwierząt i utrudnia pracę personelu chlewni. Sprzyja wystąpieniu schorzeń dróg oddechowych, chorób skóry i przypadków kanibalizmu u świń. Odory to także problem dla okolicznych mieszkańców, jak i środowiska naturalnego. Dlatego poważnym wyzwaniem dla hodowców trzody, jest ograniczenie ich emisji.

Podstawowym działaniem mającym na celu zmniejszenie produkcji odorów, jest żywienie zwierząt prawidłowo zbilansowaną paszą. Jest to o tyle trudne, że wśród obecnie dominujących surowców wysokobiałkowych przeważają komponenty roślinne. Zawartość aminokwasów egzogennych, w tych paszach nie zaspokaja potrzeb pokarmowych zwierząt.