Panujące obecnie temperatury bardziej przypominają łagodną zimę niż wczesną jesień. Wprawdzie synoptycy zapowiadają rychłą poprawę sytuacji, jednak zimowe temperatury prędzej czy później zawitają do naszego kraju na dobre. Chłód panujący na zewnątrz często przekłada się niestety również na warunki panujące w chlewniach. Dotyczy to głównie starszych obiektów o niedostatecznej izolacji termicznej ścian i dachu, w nowoczesnych obiektach problemy z utrzymaniem optymalnej temperatury występują najczęściej na etapie wstawienia nowej partii warchlaków.

Niskie temperatury są groźne dla zdrowia, a niekiedy nawet życia zwierząt. W pierwszej kolejności dotyczy to porodówek i odchowalni, gdzie znaczne spadki temperatur groźne są dla zdrowia i życia młodych zwierząt. Tuczniki nie są tak wrażliwe na działanie zimna, jednak i w tym przypadku spadek temperatury sprzyja wystąpieniu zaburzeń ze strony dróg oddechowych. Jednak pogorszenie kondycji zdrowotnej to nie jedyne konsekwencje związane z chłodem w chlewni. U tuczników utrzymywanych w niedogrzanych pomieszczeniach często występuje również znaczne pogorszenie wykorzystania paszy. W warunkach niskich temperatur, większa ilość energii jest bowiem zużywana na utrzymanie ciepłoty ciała. Przy takiej samej ilości pobieranej paszy dochodzi w tej sytuacji do pogorszenia przyrostów, co odbija się na efektywności i opłacalności żywienia. Optymalne temperatury w tuczarni zawierają się w przedziale 18 – 20 ºC.

Pamiętajmy jednak, że potrzeby energetyczne zwierząt zwiększają się nie tylko w warunkach niskich temperatur. Do wychłodzenia organizmu dochodzi także wskutek zbyt wysokiej wilgotności powietrza czy zastosowaniu zbyt zimnej wody do pojenia zwierząt. Te czynniki podobnie jak chłód w chlewni mogą pogarszać wykorzystanie paszy, ale również odbić się na kondycji zwierząt. Należy zatem zrobić wszystko, aby je wyeliminować.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!