Według profesora  Zygmunta Pejsaka z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach, Polska ma bardzo dobre warunki do tego, aby produkcja trzody chlewnej rozwijała się na wysokim i opłacalnym poziomie.  - Gęstość populacji  świń w naszym kraju jest prawie 4 razy mniejsza niż w innych krajach UE, takich jak Niemcy, Dania, Hiszpania. Mamy gdzie te zwierzęta odchowywać i nie mamy wielu ograniczeń środowiskowych jak pozostałe kraje. Dodatkowo mamy bardzo dobre położenie w Europie. Leżymy blisko Rosji, która kupuje duże ilości świń i mięsa wieprzowego np. z Niemiec, w dodatku nasi pozostali wschodni sąsiedzi również bardzo potrzebują zarówno mięsa jak i świń. Potencjalnie mamy wspaniały dostęp do dobrych rynków zbytu.

Wydawałoby się, że warunki do rozwoju produkcji świń są idealne, a jednak ta produkcja ciągle spada. W tym niebezpiecznie obniża się pogłowie loch. Co roku wybijamy średnio 120 tys. loch ze stada podstawowego, a ta tendencja wcale nie wyhamowuje.

Niestety to przyczynia się do zwiększania ilości importu prosiąt, warchlaków, a nawet jeszcze cięższych zwierząt. Według informacji przedstawionych przez profesora w tym roku do polski wjechało 140 tys. takich transportów. Główny Lekarz Weterynarii, dr Janusz Związek podczas konferencji dodał, że nie są to małe transporty, przeciętnie jeden taki transport liczy około 600-800 szt. zwierząt.

Gdzie w takim razie doszukiwać się tak kiepskiej kondycji polskiej produkcji świń?

- Wbrew temu co często się w Polsce powtarza uważam, że głównymi przyczynami nie są wysokie ceny paszy i nie są niskie ceny żywca. Nasze ceny pasz kształtują się na podobnym poziomie co w innych krajach UE, w dodatku nie są wyższe niż u naszych zachodnich sąsiadów. Jeżeli popatrzymy na ceny żywca, to można powiedzieć, że aktualnie kształtują się wyżej niż ceny np. w Niemczech lub średnia cena w krajach UE. Podkreśliłbym, że w wielu przypadkach główna przyczyną likwidacji stad świń jest niska opłacalność produkcji, która przede wszystkim wynika z archaicznej struktury naszych gospodarstw. Trzeba jednak podkreślić, że na wejściu do Wspólnoty Europejskiej nasi hodowcy mieli nierówne szanse. Kolejna główną przyczyną jest niski profesjonalizm produkcji w dużej części stad produkujących trzodę chlewną. Niestety dobrych producentów i hodowców w kraju jest ciągle niewielki odsetek – mówił profesor Zygmunt Pejsak.