Ostatnie ustalanie wzoru stosowanego w aparatach do obliczania mięsności odbyło się w 2004 r. Jak wiadomo przez ostatnie lata w krajowej populacji świń nastąpiła znaczna poprawa mięsności tusz dlatego zmiany przeliczania mięsności w tuszach były nieuniknione. Tym bardziej, że UE nakłada na nas obowiązek aktualizowania, co kilka lat tych wzorów.

- W innych krajach UE już dawno równania regresji zostały zmodernizowane, niestety u nas zawsze brakowało środków na przeprowadzenie badań. Dlatego dopiero w tym roku przedstawiliśmy uaktualniony wzór, który będzie używany m.in. w aparatach AutoFom, UltraFom 300, CGM, IM-3 – tłumaczy prof. Borzuta.

Zgłoszony do zatwierdzenia wzór zwiększa o 3,1 proc. mięsność u mniejszych tuczników, które przy ocenie poubojowej wysokość „oka polędwicy” wynosi 45 mm o 1,7 proc. dla tusz z mięśniem o wysokości 55 mm, a dla tusz o wysokości mięśnia 65 mm wzrost mięsności wyniesie jedynie 0,3 proc. Niestety tusze z mięśniem o wysokości 75 mm będą miały obniżoną zawartość mięsa chudego o 1,1 proc.

Jednak jak dalej wyjaśnia profesor – ta ostatnia wartość nie stanowi obecnie zagrożenia dla producentów trzody chlewnej. W naszych badaniach potwierdziliśmy, że nawet te najbardziej mięsne tusze zyskiwały na ocenie mięsności po wprowadzeniu nowego wzoru średnio o 0,1 – 0,2 proc., więc obawa przed mniejszym zyskiem producentów w skupach jest nieuzasadniona. Najwięcej zyskają na mięsności małe i średnie tusze, a te największe nieco mniej, ale i tak pozostaną na plusie. Nie powinno to stanowić problemu, ponieważ obserwujemy obecnie tendencję od odchodzenia od produkcji tych największych tusz, gdyż coraz częściej utwierdza się pogląd, że mięso z takich tusz jest mniej smakowite.