Spożycie przez lochy niewystarczających ilości paszy w okresie laktacji ma wpływ na szereg wyników produkcyjnych, jak: wydłużenie okresu pomiędzy odsadzeniem a następną rują, obniżenie wskaźnika owulacji, gorsza przeżywalność zarodków i mniejsza liczba żywo urodzonych, a później odsadzanych prosiąt. Dodatkowo przyczynia się również do mniejszej masy prosiąt w momencie ich odsadzenia.

Podsumowując, można powiedzieć, że gorsze spożycie paszy w laktacji w praktyce istotnie wpływa na skrócenie czasu użytkowania loch w gospodarstwie. Prof. Enrique Marco z Hiszpanii, który podczas ostatniej Międzynarodowej Konferencji Naukowej w Puławach pt. "Krytyczne obszary w produkcji świń", wygłosił swój referat stwierdził, że  dzisiaj potrzeba nowego spojrzenia na rozkarmienie loch w laktacji. Przez cały okres karmienia musimy pracować nad tym, aby zachęcać je do zwiększonego pobrania paszy. – Łatwo powiedzieć, że lochy muszą jeść jak najwięcej, trudniej to osiągnąć. Zbyt konserwatywny sposób żywienia loch na początku laktacji może negatywnie wpłynąć na całkowitą, niższą ilość paszy spożytą w całym jej okresie. Dzień po oprosieniu locha powinna pobrać taką samą lub wyższą ilość paszy, jak w ostatnich tygodniach ciąży, czyli min. 2,5 kg. Często jednak locha potrafi w pierwszych dniach zjeść jeszcze więcej, nawet 3-4 kg – twierdzi profesor.

Profesor Marco zaleca, aby ilość paszy gwałtownie wzrosła w pierwszych dniach po narodzinach prosiąt o min. 0,5-1,5 kg. Jest to całkiem inne spojrzenie niż dotychczasowe, które zalecało restrykcyjne żywienie w pierwszym tygodniu po oprosieniu, zaczynając od pierwszego dnia po porodzie, w którym zadajemy zaledwie ok. 1 kg paszy.  

Według najnowszych badań prezentowanych przez prof. Enrique Marco lochy karmione na żądanie od momentu oprosienia spożywają więcej karmy niż te, którym ograniczano ją w pierwszym tygodniu laktacji. Dzięki temu nie zmniejszają spożycia paszy na dalszym etapie laktacji, co pozwala utrzymać dobrą kondycję lochy i miotu.

Podobał się artykuł? Podziel się!