Rozporządzenie w wielu kwestiach powtarza dotychczasowe przepisy dyrektywy Rady 93/119, jednak wprowadza także wiele nowych wymagań dotyczących: procedur obowiązujących w rzeźniach i organizacji pracy, kwalifikacji pracowników zatrudnionych w rzeźniach, a także infrastruktury i wyposażenia rzeźni.

Wchodzące w życie zmiany będą wymagały od zakładów mięsnych zarówno nakładów finansowych jak i czasu na ich wprowadzenie. Dlatego też ustalono następujące okresy przejściowe.

Pierwszy z nich dotyczy podmiotów, które rozpoczęły działalność przed 1 stycznia 2013 r., do dnia 8 grudnia 2019 r. nie mają zastosowania przepisy art. 14 ust. 1 dotyczące rozplanowania, budowy i wyposażenia rzeźni. Kolejne odstępstwo dotyczy świadectw kwalifikacji. Państwa członkowskie do dnia 8 grudnia 2015 r. aby były one wydawane przy zastosowaniu procedury uproszczonej w przypadku osób, których odpowiednie doświadczenie zawodowe wynosi co najmniej trzy lata.

Podczas konferencji poświęconej "Nowemu prawu UE w sprawie ochrony zwierząt podczas ich uśmiercania" zorganizowanej przez Związek Polskie Mięso dr Krzysztof Jażdżewski zwrócił szczególną uwagę na istotne elementy nowego prawa, których musza dopełnić zakłady podczas późniejszych kontroli Inspekcji Weterynaryjnej. Nowe prawo wprowadza dość gruntowne zmiany dotyczące uboju i oszałamiania zwierząt w rzeźniach oraz wymaga wdrożenia szczegółowych procedur związanych z tymi zagadnieniami.

- Nowe prawo obudowuje zagadnienia oszałamiania i uboju zwierząt w odpowiednie procedury, precyzyjnie określony sprzęt oraz pracowników, którzy będą monitorować prawidłowe wykonywanie tych czynności – tłumaczył Jażdżewski.

Zastępca Głównego Lekarza Weterynarii podkreślił jednocześnie, że wdrożenie tego rozporządzenia w przedsiębiorstwach, będzie wymagało olbrzymiego nakładu pracy od wszystkich podmiotów.

Procedury dotyczące uboju zwierząt będą wymagały stworzenia dokładnych dokumentacji w zakładach. - Związane będą z przyjęciem żywca, gdzie będzie musiało być dokładnie określone - kto będzie odpowiedzialny za te działania w zakładzie, ale również będzie trzeba ustalić kto będzie monitorował te kwestie – mówił Krzysztof Jażdżewski.

W świetle zmieniającego się prawa dr Jażdżewski zwrócił uwagę na zapis mówiący o tym, że podmioty  będą zobowiązane do planowania  z wyprzedzeniem uśmiercania zwierząt, a także działań z tym związanych, które będą zgodne z wprowadzonymi procedurami.

Do tej pory zakłady nie były zobowiązane aby precyzyjnie planować uboje. - W praktyce bardzo często jest tak, że w zakładach mięsnych - nie będących zakładami o małej zdolności ubojowej, których to rozporządzenie nie dotyczy –  przyjeżdżają tzw. zwierzęta niezaplanowane w danym dniu. Powody są różne, czasami trzeba zrealizować jakieś dodatkowe zamówienie lub dokonano dodatkowego zakupu. Jeżeli tak się dzieje, to zazwyczaj zwierzęta przyjeżdżają do zakładu w godzinach wieczornych. Teraz nowe prawo eliminuje takie sytuacje. Zapewne jest to dla zakładów kłopotliwy element, bo będą musiały bardziej precyzyjnie planować uboje na przestrzeni czasu, tzn. dokładnie określić następujące parametry: ile zwierząt będzie mogło być ubitych, w jakich wagach i w jakim okresie czasu. Wszystko będzie trzeba zawrzeć w nowych procedurach.  I nawet jeżeli założymy jakiś dodatkowy ubój dla zakładu to ten element również będziemy musieli również uwzględnić i opisać w dokumentach – tłumaczył Krzysztof Jażdżewski.

Pozostałe procedury będą się składać m.in. z takich zaleceń jak: zalecenia producentów sprzętu do ogłuszania i unieruchamiania zwierząt, każde urządzenie będzie musiało mieć swoją instrukcję obsługi, która będzie również włączona do procedur, a obsługa i konserwacje tych urządzeń będą musiały być wykonywane przez wykwalifikowany personel.

Z kolei procedury dotyczące oszałamiania zwierząt będą musiały podejmować środki w przypadku, gdy kontrola wskaże, że zwierzę nie zostało skutecznie ogłuszone.

- W przypadku niepowodzenia ogłuszania będzie trzeba wdrożyć i opisać działania korygujące - czego do tej pory nie było. Trzeba będzie dokładnie opisać: kto dokona sprawdzenia niespełnienia wymogów, w jaki sposób zamierzamy dokonać analizy, aby sprawdzić w którym momencie oszałamianie zwierzęcia się nie powiodło i jak wprowadzić działania, które pozwolą spełnić wymogi prawidłowego oszałamiania zwierzęt. To będą bardzo istotne punkty procedur – podkreślał Zastępca Głównego Lekarza Weterynarii.

Dodając jednocześnie, że - dzisiaj w ramach dobrych praktyk produkcyjnych i higienicznych wykonuje się w zakładach pewne monitorowanie i badanie procesów produkcyjnych. Na tej podstawie są wyłapywane wszelkie niezgodności. To samo wejdzie w życie zakresie oszałamiania i uboju zwierząt. Dlatego należy wprowadzić podobne badania z wybraną, reprezentatywną grupą zwierząt, gdzie będziemy dokonywać analizy, czy nasze metody oszałamiania i uboju są właściwe, czy też nie.

Będzie to dość trudne w praktyce ponieważ jeżeli zostaną stwierdzone odchylenia od standardów oszałamiania, czy uboju to prawdopodobnie będzie to zmuszało pracowników do zatrzymania linii produkcyjnej.

- Odpowiedzialny za zatrzymanie produkcji w zakładzie będzie jeden z pracowników. I nie będzie można przejść nad tym obojętnie. Poza tym procedury monitorowania w rzeźni będą musiały być oddzielne dla każdej linii ubojowej. Powinny opisywać w jaki sposób muszą być przeprowadzone kontrole ogłuszania, tak aby ich częstotliwość zapewniała wiarygodne wyniki oraz uwzględniała czynniki ryzyka związane ze zmianą wielkości ubijanych zwierząt lub ich gatunkiem oraz organizacją pracy personelu – tłumaczył Zastępca Głównego Lekarza Weterynarii.