W Polsce od lat narasta problem liczby importowanych prosiąt przy systematycznym spadku pogłowia krajowych loch. Sektor produkcji trzody chlewnej pogrąża się w coraz większym kryzysie. Pogłowie świń spadło od grudnia 2014 do grudnia 2015 o ponad milion sztuk, z czego spadek pogłowia macior wyniósł 150 tys. szt. W tym samym czasie import prosiąt do kraju wzrósł o 8,3% osiągając poziom prawie 6 mln sztuk.

Pomimo największego wsparcia kierowanego od lat do małych gospodarstw produkujących w systemie tradycyjnym, to właśnie w tym sektorze wystąpiły największe spadki pogłowia. Zbyt duże rozdrobnienie produkcji w Polsce (średnie stado liczy ok 50 szt.) oraz niska wydajność (ok. 18 tuczników od maciory w roku) nie sprzyja uzyskiwaniu przewagi konkurencyjnej w stosunku do ferm zachodnich. Istniejący system finansowy wsparcia nie sprawdził się. Duńskie fermy, w których odbywa się produkcja prosiąt są świetnie zarządzane, a ich średnia obsada wynosi 2000 macior.

Rozwój sektora tuczu kontraktowego w kraju zrodził się po wejściu Polski do Unii Europejskiej, kiedy to rodzime zakłady mięsne musiały sprostać dużo bardziej powiązanej pionowo i skoncentrowanej konkurencji zachodniej. Zarówno kontrakty eksportowe oraz te podpisywane sieciami handlowymi wymagały dużych i wyrównanych partii surowca, których nie można było pozyskać na rynku lokalnym. Dlatego wzmożone zainteresowanie tuczem kontraktowym otworzyło nowe możliwości dla importerów prosiąt z zagranicy.

Małe krajowe gospodarstwa produkujące prosięta nie były w stanie zasiedlać licznie powstających dużych tuczarni świń potrzebujących jednorazowo ponad 1000 szt. prosiąt. Wykorzystywanie wielu źródeł do zasiedlania jednej fermy tuczowej prowadzi bowiem do dużych problemów zdrowotnych spowodowanych różnym statusem zdrowotnym gospodarstw – potencjalnych dostawców prosiąt. Powiedzenie, które utarło się wśród producentów trzody chlewnej mówi, że „wiele źródeł oznacza wiele problemów”. Ferma loch, która jest w stanie jednorazowo zasiedlić tuczarnię na 1000 stanowisk powinna posiadać stado macior na poziomie 2000 szt.

Jeżeli chcielibyśmy zastąpić import 6 mln prosiąt produkcją krajową należy przewidzieć powstanie dodatkowych 200 tys. miejsc dla macior. Jeżeli mówimy o średniej wielkości fermy macior na poziomie 2000 szt., która powoli staje się standardem w krajach liczących się w produkcji trzody chlewnej, to należy przewidzieć powstanie 100 ferm tego rodzaju. Biorąc pod uwagę obecne negatywne nastawienie społeczeństwa oraz władz lokalnych do inwestycji w produkcję trzody chlewnej, o wariancie budowy nowych ferm w kraju raczej należy zapomnieć. Gdzie zatem można znaleźć dodatkowe 200 tys. stanowisk dla macior? Mogą być one dostępne po przebudowie istniejących ferm w cyklu zamkniętym i przestawieniu ich na produkcję prosiąt. Na takiej fermie miejsca tuczowe mogą być zamienione na dodatkowe miejsca dla macior. W rezultacie obecna ferma w cyklu zamkniętych może podwoić liczbę loch, a wyprodukowane prosięta mogą być tuczone u rolników.